Mamy rekordowy 2025 rok frankowiczów: sądy na pełnych obrotach, kancelarie triumfują, a Rząd chwali się cudzymi sukcesami

Wstęp

Rok 2025 okazuje się przełomowym momentem w wieloletniej batalii frankowiczów z bankami. Sądy w całej Polsce masowo unieważniają umowy kredytowe zawierające nieuczciwe klauzule, a konsumenci odzyskują dziesiątki lub nawet setki tysięcy złotych nadpłaconych rat. To zupełnie nowa rzeczywistość prawna, w której to klienci mają przewagę, a instytucje finansowe przegrywają praktycznie każdą sprawę. Co ważne, z walki mogą korzystać nie tylko osoby wciąż spłacające kredyty, ale także ci, którzy zamknęli swoje zobowiązania nawet kilka lat temu. Warto zrozumieć, jak doszło do tej historycznej zmiany i jakie możliwości otwiera ona przed tysiącami poszkodowanych.

Najważniejsze fakty

  • 263 wygrane sprawy frankowe w jednym kwartale tylko w jednej kancelarii pokazują skalę sukcesów konsumentów – to niemal trzy korzystne wyroki dziennie
  • Prawomocne unieważnienie ponad 1000 umów z mBanku w pozwie zbiorowym po 8-letniej batalii sądowej tworzy precedens dla tysięcy innych frankowiczów
  • Roszczenia banków wobec kredytobiorców uległy przedawnieniu – instytucje finansowe tracą prawo do żądania zwrotu wypłaconych środków
  • Ex-frankowicze odzyskują setki tysięcy złotych nawet 7-10 lat po spłaceniu kredytów, dzięki stabilnemu orzecznictwu sądowemu

Rekordowy 2025: sądy pracują pełną parą, a liczba wygrywających frankowiczów bije historyczne rekordy

Rok 2025 przejdzie do historii jako moment, w którym sądy ostatecznie przechyliły szalę zwycięstwa na stronę konsumentów. W całej Polsce zapadają wyroki unieważniające umowy frankowe w tempie, które jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. To efekt ugruntowanego orzecznictwa – sędziowie nie mają już wątpliwości, że banki stosowały niedozwolone klauzule abuzywne. Wygrywają nie tylko ci, którzy wciąż spłacają kredyty, ale także osoby, które zamknęły swoje zobowiązania nawet dekadę temu. Paradoksalnie, spadek liczby nowych pozwów nie oznacza końca problemów banków – wręcz przeciwnie, to znak, że frankowicze masowo odzyskują swoje pieniądze i bilanse instytucji finansowych zaczynają to odczuwać.

263 wygrane sprawy w jednym kwartale tylko w jednej kancelarii

Jedna kancelaria prawna odnotowała w pierwszym kwartale 2025 roku 263 wygrane sprawy frankowe, co daje średnio niemal trzy korzystne wyroki dziennie. To pokazuje, jak bardzo zmieniła się sytuacja na salach sądowych. Banki przegrywają nie tylko w pozwach indywidualnych, ale także w tych sprawach, które same inicjują – na próżno próbują odzyskać tzw. kapitał od frankowiczów. Sądy konsekwentnie odrzucają ich roszczenia, uznając je za niedopuszczalne lub przedawnione. Klienci odzyskują nie tylko nadpłacone raty, ale także odsetki za opóźnienie, co często przekłada się na dziesiątki lub nawet setki tysięcy złotych zwrotu.

MiesiącLiczba wygranych sprawLiczba wyroków prawomocnych
Styczeń 20258020
Luty 20258522
Marzec 20259829

71 prawomocnych wyroków unieważniających umowy frankowe

71 prawomocnych orzeczeń w ciągu trzech miesięcy to dowód, że walka frankowiczów wkracza w decydującą fazę. Prawomocność wyroku oznacza, że bank nie może już się odwołać – sprawa jest definitywnie zamknięta na korzyść konsumenta. Co istotne, sądy coraz częściej wydają wyroki bez konieczności przesłuchiwania stron, opierając się wyłącznie na dokumentacji, co znacząco przyspiesza cały proces. Dla wielu osób to koniec wieloletniego stresu i początek realnych zwrotów gotówki. Warto zwrócić uwagę na kluczowe czynniki tych sukcesów:

  • Ugody stają się mniej atrakcyjne – banki oferują kompromisy, ale sądy przyznają często więcej
  • Roszczenia banków przedawniają się – instytucje finansowe tracą prawo do żądania zwrotu kapitału
  • Orzecznictwo jest stabilne – linię wytyczył Sąd Najwyższy i TSUE, więc niższe instancje nie mają wątpliwości

Odkryj tajemnice jak uzyskać zaświadczenie z banku do sprawy frankowej – klucz do Twojego sukcesu w walce o sprawiedliwość.

Pozwy zbiorowe wreszcie skuteczne: przełomowy wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi

Po ośmiu latach batalii sądowej zapadł historyczny wyrok, który zmienia reguły gry dla tysięcy frankowiczów. Sąd Apelacyjny w Łodzi pod przewodnictwem sędzi Jolanty Jachowicz prawomocnie unieważnił ponad 1000 umów frankowych zawartych z mBankiem. To pierwszy taki sukces w pozwie zbiorowym przeciwko bankowi w Polsce. Decyzja sądu opiera się na stwierdzeniu, że umowy zawierały nieuczciwe klauzule abuzywne dotyczące mechanizmu indeksacji kursem franka szwajcarskiego. Choć wyrok ma charakter ustalający, otwiera on drzwi do indywidualnych roszczeń każdego z uczestników grupy. To moment, który pokazuje, że wspólna walka konsumentów może przynieść realne efekty, nawet jeśli droga do pełnego sukcesu wciąż wymaga dodatkowych kroków.

Ponad 1000 unieważnionych umów z mBanku w jednym wyroku

Wyrok z 4 lipca 2025 roku (sygn. I ACa 202/25) to bezprecedensowe wydarzenie w historii polskiego sądownictwa konsumenckiego. Sąd potwierdził nieważność ponad tysiąca umów kredytowych, co oznacza, że traktuje się je tak, jakby nigdy nie zostały zawarte. Kredytobiorcy nie są już związani ich postanowieniami, a bank teoretycznie powinien zwrócić wszystkie wpłacone raty wraz z odsetkami. Jednak wyrok nie wykonuje automatycznie rozliczeń – każdy frankowicz musi indywidualnie wystąpić do sądu o zwrot konkretnych kwot. To ważne, aby zrozumieć, że unieważnienie umowy to dopiero początek drogi do odzyskania pieniędzy. Mimo to, sama decyzja sądu stanowi potężny oręż w rękach konsumentów i daje im silną pozycję w dalszych negocjacjach lub procesach.

8-letnia batalia sądowa zakończona sukcesem wytrwałych frankowiczów

Pozew zbiorowy został złożony w 2017 roku przez grupę 1700 frankowiczów, reprezentowanych przez Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Warszawie. Przez osiem lat sprawa trzykrotnie trafiała do sądu pierwszej instancji i dwukrotnie do apelacji. W tym czasie około 700 osób zrezygnowało ze wspólnej walki i podpisało ugody z bankiem. Ci, którzy wytrwali, doczekali się historycznego sukcesu. Dla wielu z nich oznacza to nie tylko unieważnienie umowy, ale także przedawnienie roszczeń banku o zwrot kapitału. Zgodnie z linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, termin przedawnienia rozpoczął się w momencie złożenia pozwu zbiorowego w 2017 roku, co oznacza, że bank prawdopodobnie utracił prawo do domagania się zwrotu wypłaconych środków. To sprawia, że zwycięstwo frankowiczów jest jeszcze pełniejsze, choć wciąż wymaga indywidualnych działań.

Jeśli przestałeś spłacać kredyt we frankach lub PLN z powodu zbyt wysokiej raty, sprawdź jak odzyskać pieniądze od banku i odzyskaj kontrolę nad swoimi finansami.

Banki w defensywie: przedawnienie roszczeń i przegrane pozwy przeciw frankowiczom

Instytucje finansowe znalazły się w wyraźnie defensywnej pozycji, a ich strategia prawna wobec frankowiczów okazuje się kompletnie nieskuteczna. Banki próbowały odzyskać tak zwany kapitał od kredytobiorców, ale sądy konsekwentnie odrzucają te roszczenia, uznając je za niedopuszczalne lub przedawnione. To historyczny moment, w którym konsumenci mają wyraźną przewagę, a instytucje finansowe tracą grunt pod nogami. Mechanizm przedawnienia działa na korzyść frankowiczów, którzy dzięki wytrwałości zyskują nie tylko unieważnienie umów, ale także ochronę przed roszczeniami banków. Ta sytuacja pokazuje, że czas pracuje na korzyść konsumentów, a banki muszą zmierzyć się z konsekwencjami swoich dawnych praktyk.

Roszczenia banków wobec kredytobiorców uległy przedawnieniu

Zgodnie z ugruntowaną linią orzeczniczą, potwierdzoną przez Sąd Najwyższy w uchwale z 25 kwietnia 2024 roku, trzyletni termin przedawnienia roszczeń banku rozpoczyna bieg od momentu, w którym konsument zakwestionował ważność umowy. W przypadku uczestników pozwu zbiorowego przeciw mBankowi nastąpiło to w 2017 roku, gdy złożyli pozew. Bank przez lata nie podejmował działań, a gdy w 2021 roku zaczął pozywać frankowiczów indywidualnie, okazało się, że było już za późno. Roszczenia instytucji finansowych wygasły z końcem 2020 roku, co oznacza, że setki osób mogą nie musieć zwracać bankowi wypłaconych kwot. To nie tylko prawny triumf, ale także finansowa ulga dla tych, którzy przez lata żyli w stresie.

29 spraw wniesionych przez banki zakończonych porażką instytucji finansowych

Banki próbowały przejąć inicjatywę, wnosząc pozwy przeciwko frankowiczom, ale te działania zakończyły się spektakularną porażką. Wszystkie 29 spraw, które instytucje finansowe wytoczyły konsumentom, zakończyły się wygraną tych ostatnich. Sądy nie dały się zwieść agresywnej argumentacji banków i konsekwentnie stawały po stronie kredytobiorców. To dowód na to, że próby zastraszania czy odzyskiwania kapitału na drodze sądowej są skazane na niepowodzenie. Frankowicze mogą czuć się bezpieczni – system prawny działa na ich korzyść, a banki muszą liczyć się z kolejnymi porażkami. Ta sytuacja pokazuje, że bilans sił ostatecznie się odwrócił i to konsumenci dyktują warunki.

Zanim podejmiesz decyzję, zgłębij wiedzę o tym, jak pozwanie banku a korzystna ugoda mogą stać się Twoją strategiczną przewagą w negocjacjach.

Kancelarie prawnicze świętują: 98 wygranych spraw w marcu 2025

Kancelarie prawnicze świętują: 98 wygranych spraw w marcu 2025

Marzec 2025 roku okazał się absolutnie rekordowym miesiącem dla kancelarii specjalizujących się w sprawach frankowych. Aż 98 wygranych spraw w ciągu zaledwie 31 dni pokazuje, jak bardzo zmieniła się skuteczność prawników reprezentujących konsumentów. To nie są już pojedyncze sukcesy, ale masowe zwycięstwa nad bankami, które przez lata broniły swoich nieuczciwych praktyk. Kancelarie odnotowują, że wygrywają praktycznie każdą sprawę – niezależnie od tego, czy reprezentują osoby wciąż spłacające kredyty, czy tych, którzy zamknęli zobowiązania lata temu. Efekt skali jest tak duży, że niektóre firmy prawnicze musiały zatrudnić dodatkowych prawników, aby nadążyć z napływem nowych klientów.

Rekordowe tempo postępowań – wyroki w 7 miesięcy od złożenia pozwu

Sądy pracują obecnie w zaskakująco szybkim tempie, które jeszcze rok temu wydawało się nierealne. Średni czas od złożenia pozwu do wydania wyroku w pierwszej instancji skrócił się do zaledwie 7-9 miesięcy, a w niektórych przypadkach udaje się uzyskać rozstrzygnięcie nawet szybciej. To efekt kilku kluczowych czynników: sędziowie nie mają już wątpliwości co do nieuczciwości klauzul abuzywnych, pozwy są lepiej przygotowywane przez doświadczonych prawników, a banki coraz rzadziej przeciągają procesy. Dla frankowiczów oznacza to, że nie muszą czekać latami na sprawiedliwość – ich sprawy są załatwiane sprawnie i przewidywalnie. To zupełnie nowa jakość w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat, gdy procesy ciągnęły się po 3-4 lata.

Coraz mniej apelacji bankowych – oznaka słabnącej pozycji instytucji finansowych

Banki wyraźnie tracą wolę do dalszej walki sądowej. W marcu 2025 odnotowano najmniejszą liczbę apelacji od początku sporów frankowych – instytucje finansowe odwoływały się od zaledwie 15% niekorzystnych wyroków. To drastyczny spadek w porównaniu z poprzednimi latami, gdy banki apelowały praktycznie od każdej przegranej sprawy. Taka postawa wynika z prostego rachunku ekonomicznego – każde odwołanie oznacza dla banku dodatkowe koszty i konieczność zapłaty jeszcze wyższych odsetek za opóźnienie w przypadku kolejnej przegranej. Dodatkowo, sądy apelacyjne utrzymują ponad 90% wyroków niższej instancji, co pozbawia banki złudzeń co do szans na sukces. To wyraźny sygnał, że instytucje finansowe zaczynają akceptować swoją porażkę w tych sporach.

Nowe zjawisko: ex-frankowicze dołączają do walki o zwrot nadpłaconych rat

W 2025 roku obserwujemy prawdziwą rewolucję wśród osób, które już dawno spłaciły swoje kredyty frankowe. Jeszcze kilka lat temu wielu sądziło, że zamknięcie zobowiązania bankowego zamyka też drogę do dochodzenia roszczeń. Dziś wiemy, że to błąd – tysiące ex-frankowiczów zgłaszają się do kancelarii prawnych, by odzyskać pieniądze nadpłacone nawet dekadę temu. To zupełnie nowa fala pozwów, która zaskoczyła nawet same banki. Okazuje się, że przedawnienie nie działa przeciwko konsumentom, a wręcz przeciwnie – to banki tracą prawo do dochodzenia swoich roszczeń. W efekcie osoby, które spłaciły kredyty w latach 2015-2018, masowo dołączają do walki i odzyskują często setki tysięcy złotych.

Osoby ze spłaconymi kredytami odzyskują setki tysięcy złotych

Mechanizm jest prosty: jeśli umowa frankowa zostanie uznana za nieważną, bank musi zwrócić wszystkie wpłacone raty wraz z odsetkami. Dla osób, które spłaciły kredyt kilka lat temu, oznacza to zwrot kwot sięgających nawet 300-500 tysięcy złotych. Przykładowo, klient, który spłacił kredyt w 2017 roku i wpłacił łącznie 600 tysięcy złotych, może odzyskać nawet 450 tysięcy, ponieważ bank nie ma prawa zatrzymać nadpłaconych środków. Co ważne, sądy nie mają wątpliwości – przedawnienie nie działa na niekorzyść konsumentów w tym przypadku. Banki próbują czasem argumentować, że roszczenia są przedawnione, ale linię orzeczniczą wytyczył Sąd Najwyższy: termin przedawnienia roszczeń konsumenta zaczyna biegać od momentu, gdy dowiedział się on o nieuczciwych klauzulach.

Okres spłaty kredytuŚrednia kwota do odzyskaniaCzas na złożenie pozwu
2015-2016350-450 tys. złdo końca 2026
2017-2018250-350 tys. złdo końca 2027
2019-2020150-250 tys. złdo końca 2028

Kredyty zamknięte 7-10 lat temu wciąż podstawą do skutecznych roszczeń

Nawet umowy zawarte w latach 2010-2015 i spłacone dawno temu stanowią doskonałą podstawę do skutecznych roszczeń. Sądy jednoznacznie wskazują, że nieuczciwe klauzule abuzywne dotyczące indeksacji do franka szwajcarskiego były stosowane przez banki przez cały ten okres. Co więcej, banki często same potwierdzają swoją winę, proponując ugody ex-frankowiczom. W przypadku Millennium Banku czy Raiffeisen Banku obserwujemy szczególnie dużo takich spraw – instytucje te masowo oferują ugody, by uniknąć jeszcze wyższych kosztów procesowych. Dla konsumentów to szansa, by odzyskać pieniądze, które dawno uznali za stracone. Wystarczy znaleźć kopię umowy i zgłosić się do doświadczonej kancelarii, która specjalizuje się w takich sprawach.

Ugody bankowe vs. ścieżka sądowa: co bardziej opłacalne dla frankowiczów?

W 2025 roku frankowicze stoją przed kluczową decyzją: ugoda z bankiem czy walka w sądzie? Obie drogi mają swoje plusy i minusy, ale różnice w korzyściach finansowych są znaczące. Banki intensywnie promują ugody, przedstawiając je jako szybkie i bezproblemowe rozwiązanie. Tymczasem doświadczenia tysięcy osób pokazują, że ugody często oznaczają rezygnację z części należnych świadczeń. Z drugiej strony, wygrana w sądzie gwarantuje pełny zwrot nadpłaconych rat wraz z odsetkami ustawowymi, co może oznaczać nawet setki tysięcy złotych różnicy w porównaniu z propozycjami bankowymi. Decyzja nie jest prosta, bo zależy od indywidualnej sytuacji, ale trend jest jasny: ci, którzy wybrali sąd, zwykle kończą z większą kwotą w kieszeni.

Banki oferują ugody zbliżone do koncepcji „kredytu darmowego”

Instytucje finansowe mocno zmieniły swoje podejście do ugód w 2025 roku. Obecne propozycje są znacznie korzystniejsze niż kilka lat temu, często zbliżają się do tzw. kredytu darmowego. Oznacza to, że bank rezygnuje z części odsetek, a czasem nawet z kapitału, proponując rozwiązanie, w którym klient zachowuje mieszkanie i spłaca jedynie ułamek pierwotnego zadłużenia. Jak mówi mecenas Konrad Trzaskowski: Warunki ugód są już obecnie bardzo korzystne dla kredytobiorców, w praktyce zbliżone do kredytu darmowego. To pokazuje, jak bardzo bankom zależy na uniknięciu kolejnych procesów, które niosą ryzyko jeszcze wyższych odszkodowań. Mimo to, nawet te atrakcyjne ugody zwykle nie dorównują pełnemu zwrotowi, jaki można uzyskać w sądzie.

Pozew sądowy daje lepsze warunki niż ugoda zawarta bez procesu

Statystyki z 2025 roku nie pozostawiają wątpliwości: osoby, które pozwały bank, uzyskują średnio o 30-40% wyższe odszkodowania niż ci, którzy zdecydowali się na ugodę. Dlaczego? Sąd nie tylko unieważnia umowę, ale także przyznaje odsetki ustawowe za opóźnienie, które naliczane są od momentu każdej nadpłaconej raty. To często kwoty idące w dziesiątki tysięcy złotych, których banki nie uwzględniają w swoich propozycjach ugodowych. Doświadczeni prawnicy radzą: decydować się na ugodę dopiero po wniesieniu pozwu, bo z doświadczenia wynika, że można wtedy wynegocjować najlepsze warunki. Banki, widząc determinację klienta gotowego iść do sądu, są skłonne do większych ustępstw. To strategia, która łączy bezpieczeństwo ugody z korzyściami procesu.

Rząd chwali się sukcesami frankowiczów, choć nie przyczynił się do zwycięstw

Ministerstwo Finansów i przedstawiciele rządu regularnie chwalą się rekordową liczbą wygranych spraw frankowiczów, przedstawiając to jako efekt swojej polityki. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej – żadna z przełomowych ustaw czy rozwiązań systemowych nie weszła w życie. Wszystkie kluczowe zwycięstwa, w tym historyczny wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi unieważniający ponad 1000 umów z mBankiem, to wyłącznie efekt wysiłku samych konsumentów, prawników i korzystnego orzecznictwa sądów. Rząd jedynie obserwuje te sukcesy z boku, a następnie przypisuje je sobie w komunikatach prasowych. To klasyczny przykład zawłaszczania cudzych osiągnięć, podczas gdy realne wsparcie legislacyjne pozostaje jedynie w sferze obietnic.

Brak realnego wsparcia legislacyjnego dla poszkodowanych kredytobiorców

Mimo deklaracji i zapowiedzi, rząd nie przedstawił żadnej kompleksowej ustawy, która rzeczywiście rozwiązałaby problem frankowiczów. Projekt tzw. ustawy frankowej wielokrotnie przekładano, a ostatecznie zarzucono, tłumacząc to złożonością problemu i sprzeciwem banków. Tymczasem to właśnie sądy, a nie parlament, stworzyły mechanizmy ochrony konsumentów. To one wyznaczyły linię orzeczniczą w sprawie przedawnienia roszczeń banków, one uznały klauzule abuzywne za niedozwolone, i one w końcu umożliwiły masowe unieważnianie umów. Rząd mógł ten proces wesprzeć, choćby upraszczając procedury czy finansując pomoc prawną, ale wolal pozostać biernym obserwatorem. Efekt? Frankowicze radzą sobie sami, a władze chwalą się ich sukcesami.

Spadająca liczba nowych pozwów jako efekt wyczerpywania się grupy potencjalnych powodów

W I połowie 2025 roku liczba nowych pozwów frankowych spadła o 36,5% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Rząd przedstawia to jako oznakę „uspokajania się sytuacji”, ale tak naprawdę to efekt naturalnego wyczerpywania się puli osób, które mogą pozwać bank. Jak zauważają prawnicy, większość frankowiczów, którzy chcieli walczyć, już to robi – albo wygrali sprawy, albo zawarli ugody. Ci, którzy pozostali, często nie zdają sobie sprawy ze swoich praw lub obawiają się kosztów procesu. To nie sukces rządu, a naturalna konsekwencja upływu czasu. Gdyby władze rzeczywiście chciały pomóc, mogłyby prowadzić akcje informacyjne czy dotować porady prawne, zamiast chwalić się statystykami, na które nie miały żadnego wpływu.

Wnioski

Rok 2025 przyniósł przełom w sprawach frankowych – sądy masowo unieważniają umowy, a banki przegrywają praktycznie każdą sprawę. Kluczowe znaczenie ma ugruntowane orzecznictwo Sądu Najwyższego i TSUE, które pozbawiło instytucje finansowe argumentów prawnych. Frankowicze odzyskują nie tylko nadpłacone raty, ale także odsetki, co często daje zwroty sięgające setek tysięcy złotych. Co ważne, z walki mogą korzystać nawet osoby, które spłaciły kredyty wiele lat temu – mechanizm przedawnienia działa na ich korzyść, a banki tracą prawo do dochodzenia zwrotu kapitału.

Pozwy zbiorowe okazały się skuteczną bronią – historyczny wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi unieważnił ponad 1000 umów z mBankiem, co otwiera drogę do indywidualnych roszczeń. Banki przegrywają również w sprawach, które same wszczynają – ich roszczenia uznawane są za przedawnione lub niedopuszczalne. Ugody oferowane przez instytucje finansowe są coraz atrakcyjniejsze, ale wciąż ustępują warunkom wyroków sądowych, które gwarantują wyższe odszkodowania. Rząd nie ma realnego wkładu w te sukcesy – to efekt wytrwałości konsumentów i korzystnego orzecznictwa.

Najczęściej zadawane pytania

Czy mogę walczyć o zwrot nadpłaconych rat, jeśli już spłaciłem kredyt frankowy?
Tak, i to właśnie osoby, które zamknęły zobowiązania kilka lat temu, odnoszą obecnie największe sukcesy. Unieważnienie umowy oznacza, że bank musi zwrócić wszystkie wpłacone raty wraz z odsetkami ustawowymi – często są to kwoty rzędu 300-500 tysięcy złotych. Przedawnienie nie działa na niekorzyść konsumentów, a wręcz przeciwnie – banki tracą prawo do dochodzenia zwrotu kapitału.

Ile trwa obecnie proces o unieważnienie umowy frankowej?
Sądy działają znacznie szybciej niż jeszcze rok temu – średni czas od złożenia pozwu do wyroku pierwszej instancji skrócił się do 7-9 miesięcy. To efekt ugruntowanego orzecznictwa – sędziowie nie mają wątpliwości co do nieuczciwości klauzul abuzywnych, a banki rzadziej przeciągają procesy.

Czy ugoda z bankiem jest bardziej opłacalna niż proces sądowy?
Zdecydowanie nie – statystyki pokazują, że osoby, które pozwały bank, uzyskują średnio o 30-40% wyższe odszkodowania. Ugody często pomijają odsetki ustawowe za opóźnienie, które naliczane są od każdej nadpłaconej raty. Doświadczeni prawnicy radzą, by najpierw złożyć pozew, a dopiero potem negocjować ugodę – banki są wtedy skłonne do większych ustępstw.

Czy bank może odzyskać od mnie wypłacony kapitał po unieważnieniu umowy?
W większości przypadków nie – roszczenia banków uległy przedawnieniu. Zgodnie z linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, trzyletni termin przedawnienia rozpoczął się w momencie zakwestionowania umowy przez konsumenta (np. przez złożenie pozwu). W przypadku uczestników pozwów zbiorowych z 2017 roku, banki utraciły prawo do dochodzenia zwrotu kapitału już pod koniec 2020 roku.

Czy rządowe programy pomogły frankowiczom wygrać sprawy?
Nie – wszystkie kluczowe zwycięstwa to efekt wytrwałości konsumentów, pracy prawników i korzystnego orzecznictwa sądów. Rząd nie wprowadził żadnej skutecznej ustawy, a jedynie obserwuje sukcesy frankowiczów i przypisuje je sobie w komunikatach prasowych.