Wstęp
Sprawa umów frankowych to jeden z największych kryzysów finansowych w historii polskiego sektora bankowego. Przez lata banki konsekwentnie zaprzeczały problemowi, stosując strategię totalnej negacji i opóźniania postępowań. Dziś ta krótkowzroczna taktyka obraca się przeciwko nim, a roszczenia o zwrot kapitału masowo ulegają przedawnieniu. W tle obserwujemy desperackie próby Ministerstwa Sprawiedliwości, które forsuje kontrowersyjną ustawę frankową mającą chronić interesy banków przed konsekwencjami ich własnych zaniedbań. To opowieść o tym, jak systemowa arogancja i gra na zwłokę doprowadziły do miliardowej bomby zegarowej, której wybuch może na zawsze zmienić krajobraz polskiej bankowości.
Najważniejsze fakty
- Banki przez lata negowały nieważność umów frankowych mimo wyraźnych sygnałów od organów nadzoru i sądów, co ostatecznie doprowadziło do masowego przedawnienia ich roszczeń o zwrot kapitału
- Termin przedawnienia roszczeń banków wynosi zaledwie 3 lata i zaczyna biec od momentu, gdy konsument dowiedział się o niedozwolonych klauzulach, co stwarza realne zagrożenie utraty dziesiątek miliardów złotych przez sektor bankowy
- Ministerstwo Sprawiedliwości forsuje ustawę frankową zawierającą kontrowersyjne zapisy pozwalające bankom na obejście problemu przedawnienia, co budzi poważne wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym i interesem konsumentów
- Mediacje frankowe okazały się kompletną porażką – tylko 0,34% spraw zakończyło się ugodą, podczas gdy banki wykorzystują je jako instrument opóźniania wydawania niekorzystnych dla nich wyroków
Strategia banków: uporczywe negowanie nieważności umów frankowych
Przez lata banki konsekwentnie stosowały strategię totalnego negowania nieważności umów frankowych, pomimo licznych sygnałów od organów nadzoru i sądów. Już w 2010 roku SOKiK jednoznacznie wskazał na niedozwolony charakter klauzul przeliczeniowych, a wyrok TSUE w sprawie Raiffeisen vs. Dziubak z 2019 roku powinien być ostatecznym sygnałem do zmiany podejścia. Mimo to sektor bankowy uparcie twierdził, że umowy są ważne, a klauzule zgodne z prawem. Ta taktyka okazała się brzemienna w skutkach, prowadząc do sytuacji, w której roszczenia banków o zwrot kapitału mogą być dziś uznane za przedawnione. Banki, zamiast od razu przyznać się do błędu i negocjować uczciwe rozliczenia, wybrały drogę konfrontacji, licząc na zastraszenie frankowiczów i opóźnienie rozstrzygnięć.
Dlaczego banki nie przyznawały się do abuzywnych klauzul przez lata?
Przyczyna uporczywego zaprzeczania przez banki jest prosta: strach przed gigantycznymi kosztami. Gdyby sektor przyznał się do stosowania niedozwolonych klauzul, od razu otworzyłoby to drogę do masowych roszczeń frankowiczów. Banki wolały grać na zwłokę, licząc, że uda im się przeczekać najgorszy okres lub wymusić korzystne dla siebie regulacje prawne. Dodatkowo, przez długi czas sądy nie były jednolite w orzecznictwie, co dawało bankom nadzieję, że uda im się uniknąć odpowiedzialności. To krótkowzroczna taktyka, która ostatecznie obróciła się przeciwko nim, zwłaszcza po przełomowych wyrokach TSUE i Sądu Najwyższego, które jednoznacznie potwierdziły abuzywny charakter klauzul.
Konsekwencje błędnej taktyki procesowej sektora bankowego
Błędna strategia banków doprowadziła do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych. Przede wszystkim, roszczenia banków o zwrot kapitału są dziś poważnie zagrożone przedawnieniem. Banki, negując nieważność umów, jednocześnie składały pozwy o zwrot kapitału „na wyrost”, co zostało uznane za działanie w złej wierze. Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku C-35/22 wyraźnie wskazał, że przedsiębiorca stosujący abuzywne klauzule ma obowiązek poinformować o tym konsumenta i naprawić szkody. Banki tego nie zrobiły, a teraz ponoszą konsekwencje.
Bank, stojąc na stanowisku, że umowa jest ważna, pośrednio zaprzecza, jakoby roszczenie o zwrot kapitału w ogóle istniało. To uniemożliwia skuteczne przerwanie biegu przedawnienia.
Dodatkowo, sądy coraz częściej odrzucają zarzuty potrącenia wysuwane przez banki, uznając je za niespójne z ich wcześniejszym stanowiskiem. To prowadzi do sytuacji, w której frankowicze mogą nie tylko unieważnić umowę, ale także skutecznie powołać się na przedawnienie roszczeń banku. Skala problemu jest ogromna, a próby ratowania sytuacji poprzez ustawę frankową mogą okazać się spóźnione i nieskuteczne wobec jednoznacznego stanowiska prawa unijnego.
Zanurz się w kluczowych wnioskach dla kredytobiorców frankowych płynących z przełomowej decyzji TSUE.
Przedawnienie roszczeń banków – miliardowa bomba zegarowa
Termin przedawnienia roszczeń banków to prawdziwa finansowa ruletka, która może kosztować sektor nawet kilkadziesiąt miliardów złotych. Zgodnie z art. 118 k.c., roszczenia o zwrot kapitału przedawniają się z upływem trzech lat, co w kontekście umów frankowych oznacza, że banki mogły już dawno przekroczyć ten okres. Problem narastał latami, gdy instytucje finansowe zamiast uczciwie rozliczać się z klientami, wybierały strategię negacji i opóźniania procesów. Teraz przychodzi czas zapłaty – wiele pozwów bankowych o zwrot kapitału zostało złożonych zbyt późno lub w sposób, który nie przerywa biegu przedawnienia. To właśnie dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości tak desperacko próbuje przeforsować ustawę frankową, która ma uratować banki przed konsekwencjami ich własnych zaniedbań.
Kiedy roszczenia banków o zwrot kapitału ulegają przedawnieniu?
Roszczenia banków o zwrot kapitału przedawniają się po trzech latach od dnia, w którym stały się wymagalne. W przypadku umów frankowych kluczową kwestią jest moment, w którym bank powinien uznać swoją wierzytelność za wymagalną. Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 14 grudnia 2023 roku wskazał, że bieg terminu przedawnienia zaczyna się od dnia, w którym konsument dowiedział się o abuzywności swojej umowy. W praktyce często jest to data złożenia reklamacji lub wezwania do zapłaty. Banki, negując przez lata nieważność umów, same pozbawiły się możliwości skutecznego przerwania przedawnienia. To klasyczny przykład strzału w stopę – zamiast od razu przyznać się do błędu i dochodzić roszczeń, grały na zwłokę, licząc, że uda im się zastraszyć frankowiczów.
Jak działania konsumentów wpływają na bieg terminu przedawnienia
Każde działanie frankowicza może znacząco wpłynąć na bieg terminu przedawnienia roszczeń banku. Złożenie reklamacji, wysłanie przedsądowego wezwania do zapłaty czy wniesienie pozwu skutecznie przerywa bieg przedawnienia dla roszczeń konsumenta, ale jednocześnie inicjuje liczenie terminu dla roszczeń banku. To dlatego tak wielu frankowiczów, którzy kilka lat temu złożyli reklamacje, ale nie zdecydowali się na pozew, dziś może z powodzeniem powołać się na przedawnienie roszczeń banku. Banki przez lata liczyły, że klienci zrezygnują z walki, ale teraz okazuje się, że nawet bierność frankowiczów może działać na ich korzyść. Im dłużej bank zwlekał z uznaniem nieważności umowy, tym większe ryzyko, że jego roszczenia przepadną z powodu przedawnienia.
Nie trzeba wygrywać w sądzie, żeby uwolnić się od długu. Czasem wystarczy poczekać, aż roszczenie banku się przedawni.
Dlatego tak ważne jest, aby frankowicze dokładnie analizowali historię swojej sprawy. Jeśli kilka lat temu złożyli reklamację, a bank ją odrzucił, teraz mogą mieć silną pozycję do argumentowania, że roszczenia instytucji finansowej są już przedawnione. To właśnie dlatego banki nagle stały się tak skore do ugód – wolą stracić część pieniędzy niż wszystko przez własną krótkowzroczność.
Odkryj, dlaczego mBank ekspresowo pozbywa się kredytów we frankach ku zdumieniu frankowiczów.
Ministerstwo Sprawiedliwości na ratunek bankom


Obserwując determinację Ministerstwa Sprawiedliwości w forsowaniu ustawy frankowej, trudno oprzeć się wrażeniu, że głównym beneficjentem nowych regulacji mają być banki, a nie konsumenci. Projekt, który teoretycznie ma usprawnić postępowania sądowe, w praktyce zawiera zapisy pozwalające instytucjom finansowym na obejście problemu przedawnionych roszczeń. Resort zdaje się ignorować fakt, że to właśnie błędna strategia procesowa banków doprowadziła do obecnego impasu. Zamiast pozwolić sądom na samodzielne rozstrzyganie sporów zgodnie z prawem unijnym, ministerstwo próbuje narzucić rozwiązania, które chronią interesy sektora bankowego przed konsekwencjami jego własnych zaniedbań. To nie jest pomoc dla frankowiczów – to desperacka próba ratowania bankowych miliardów.
Kontrowersyjne zapisy projektu ustawy frankowej
Projekt ustawy frankowej zawiera kilka niezwykle kontrowersyjnych zapisów, które budzą poważne wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym. Najbardziej problematyczny jest art. 15 projektu, który pozwala bankom na zgłaszanie potrącenia aż do końca postępowania w II instancji. W praktyce oznacza to, że instytucje finansowe będą mogły skutecznie blokować możliwość powoływania się przez frankowiczów na przedawnienie roszczeń, nawet jeśli te dawno straciły ważność. Kolejny niebezpieczny zapis to finansowe premiowanie banków za wycofywanie pozwów i apelacji – zwrot 50% opłat sądowych to jawna zachęta do porzucania dotychczasowej strategii procesowej bez ponoszenia konsekwencji. To nie uproszczenie procedur, a systemowa protekcja dla sektora, który przez lata działał w złej wierze.
| Kontrowersyjny zapis | Skutki dla frankowiczów | Zgodność z prawem UE |
|---|---|---|
| Potrącenie do końca II instancji | Utrudnia powoływanie się na przedawnienie | Wątpliwa |
| Premiowanie banków za wycofanie pozwów | Zachęta do nieuczciwych strategii | Sprzeczna z dyrektywą 93/13 |
| Rozliczenie bez uznania nieważności | Narusza zasadę skuteczności | Kwestionowana przez TSUE |
Dlaczego rządzącym zależy na szybkim wprowadzeniu regulacji?
Szybkość, z jaką Ministerstwo Sprawiedliwości chce przeforsować ustawę frankową, nie wynika z troski o przeciążone sądy czy dobro konsumentów. Prawdziwym motywem jest ochrona stabilności sektora bankowego przed skutkami masowego przedawnienia roszczeń. Rządzący zdają sobie sprawę, że gdyby sądy zaczęły masowo oddalać pozwy banków z powodu przedawnienia, mogłoby to wywołać efekt domina i kosztować instytucje finansowe dziesiątki miliardów złotych. To nie przypadek, że projekt powstał akurat teraz, gdy liczba spraw frankowych w sądach spada, a banki tracą argument o przeciążeniu wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o to, aby uprzedzić orzecznictwo sądów i dać bankom narzędzia do obrony przed roszczeniami, które same sobie stworzyły przez lata zwłoki i negacji.
Przekonaj się, czy podpisując teraz ugody, frankowicze mogą stracić okazję życia w obliczu bankowego niepokoju przed wyrokiem TSUE.
Mediacje frankowe: pozorne rozwiązanie czy strategiczny manewr?
Program mediacji frankowych wprowadzony przez Ministerstwo Sprawiedliwości w lutym 2025 roku miał być przełomowym narzędziem do szybkiego rozwiązywania sporów między bankami a frankowiczami. W założeniu mediacje miały odciążyć sądy i stworzyć przestrzeń do polubownych ugód. Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Zamiast platformy do uczciwych negocjacji, mediacje stały się instrumentem opóźniającym wydawanie wyroków na korzyść banków. Frankowicze masowo odmawiają udziału w tych procedurach, widząc w nich jedynie kolejną formę presji i taktykę przeciągania spraw w czasie. Banki natomiast chętnie kierują sprawy na mediacje, szczególnie te, w których ryzyko przegranej jest wysokie, a terminy przedawnienia ich roszczeń niebezpiecznie bliskie.
Katastrofalne statystyki skuteczności mediacji
Statystyki dotyczące mediacji frankowych mówią same za siebie i są druzgocące dla całego programu. Tylko 15 ugód na 4444 sprawy skierowane do mediacji to wynik, który nie pozostawia wątpliwości co do skuteczności tego narzędzia. To zaledwie 0,34% skuteczności, co w praktyce oznacza całkowitą porażkę koncepcji ministerialnej. Frankowicze po prostu nie ufają bankom i nie wierzą w uczciwość procesu mediacyjnego. Wolą czekać na wyrok sądu, który – choć trwa dłużej – daje im gwarancję sprawiedliwego rozliczenia. Mediacje stały się fikcją, która tylko pogłębia frustrację konsumentów i generuje dodatkowe koszty, zarówno po stronie frankowiczów, jak i systemu wymiaru sprawiedliwości.
Mediacje frankowe to droga donikąd. Banki oferują w nich warunki gorsze niż w sądach, licząc na desperację i zmęczenie frankowiczów.
Czy mediacje opóźniają wydawanie wyroków na korzyść banków?
Wielu prawników reprezentujących frankowiczów zwraca uwagę na to, że mediacje są wykorzystywane przez banki jako narzędzie opóźniające wydanie wyroku. Sprawy, które były już blisko rozstrzygnięcia, nagle trafiają na mediacje, co automatycznie wydłuża cały proces nawet o kilka miesięcy. To szczególnie korzystne dla banków, które grają na czas, licząc że uda im się przeczekać lub wymusić korzystniejsze dla siebie regulacje prawne. Frankowicze są zmuszeni do uczestnictwa w tych procedurach, nawet jeśli wiedzą, że nie przyniosą one żadnego realnego rozwiązania. W efekcie mediacje, zamiast pomagać, stały się kolejnym elementem taktyki banków mającej na celu ochronę ich miliardowych interesów przed konsekwencjami przedawnienia roszczeń.
Sądowa rzeczywistość 2025: malejąca liczba spraw frankowych
Rok 2025 przynosi wyraźny przełom w sądowej rzeczywistości frankowiczów. Po latach chaosu i przeciążenia, sądy wreszcie zaczynają nadążać z rozpatrywaniem spraw, a liczba nowych pozwów systematycznie spada. To efekt połączenia kilku czynników: zmiany strategii banków, rosnącej świadomości frankowiczów i stopniowego wygasania najstarszych sporów. Wydziały frankowe pracują teraz wydajniej niż kiedykolwiek, co daje nadzieję na szybsze zakończenie tysięcy wciąż toczących się postępowań. Jednocześnie malejąca liczba nowych spraw oznacza, że problem frankowy powoli traci na intensywności, choć wciąż pozostaje gigantycznym wyzwaniem dla wymiaru sprawiedliwości.
Dramatyczny spadek nowych pozwów – o 36,5% rdr
Statystyki za pierwszą połowę 2025 roku są jednoznaczne: wpływ nowych spraw frankowych do sądów okręgowych spadł o 36,5% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. To niezwykle znaczący spadek, który pokazuje, że fala pozwów frankowych wyraźnie opada. W niektórych sądach, jak na przykład w Warszawie czy Krakowie, spadek ten sięga nawet 60%, co świadczy o tym, że największe ośrodki sądowe wreszcie odczuwają ulgę. Przyczyn tego zjawiska jest kilka: banki masowo wycofują się z apelacji i skłaniają ku ugodom, frankowicze są coraz lepiej przygotowani do walki, a część spraw po prostu się przedawnia. To wyraźny sygnał, że era masowych pozwów frankowych dobiega końca.
Wydziały frankowe wreszcie nadążają z rozpatrywaniem spraw
Po latach przeciążenia i opóźnień, wydziały frankowe wreszcie radzą sobie z napływem spraw. Wskaźnik opanowania wpływu dla spraw frankowych w I instancji przekracza już 179%, co oznacza, że sądy załatwiają więcej spraw niż otrzymują nowych. To przełomowa zmiana, która daje realną nadzieję na stopniowe uporządkowanie tysięcy zaległych postępowań. W samym I kwartale 2025 roku sądy okręgowe rozpatrzyły blisko 13 tysięcy spraw frankowych, podczas gdy wpłynęło ich nieco ponad 12,5 tysiąca. To pierwszy raz od lat, gdy wydajność przewyższa napływ nowych spraw. Nawet słynny Wydział Frankowy w Sądzie Okręgowym w Warszawie notuje wyraźny spadek zaległości, mimo programu mediacyjnego, który teoretycznie miał dodatkowo obciążyć system.
Przyszłość bez ustawy: co czeka banki i frankowiczów?
Bez wprowadzenia ustawy frankowej scenariusz dla obu stron staje się niezwykle klarowny. Banki staną przed realną perspektywą masowego przedawnienia roszczeń o zwrot kapitału, co może oznaczać utratę dziesiątek miliardów złotych. Dla frankowiczów brak regulacji oznacza kontynuację dotychczasowej ścieżki sądowej, która – choć długa – coraz częściej kończy się pełnym sukcesem. Sądy, kierując się orzecznictwem TSUE, systematycznie przyznają konsumentom prawo do zwrotu wszystkich wpłat powiększonych o odsetki ustawowe, jednocześnie oddalając roszczenia banków z powodu przedawnienia. To właśnie dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości tak desperacko forsuje nowe przepisy – bez nich banki pozostaną bezbronne wobec konsekwencji własnych błędów strategicznych.
Czy europejskie prawo uniemożliwi ratowanie bankowych miliardów?
Europejskie prawo konsumenckie stoi na straży interesów zwykłych obywateli, co w praktyce uniemożliwia ratowanie banków za pomocą narodowych ustaw. Trybunał Sprawiedliwości UE w licznych wyrokach (w tym C-35/22) jednoznacznie wskazał, że przedsiębiorcy stosujący abuzywne klauzule ponoszą pełną odpowiedzialność za swoje działania i nie mogą liczyć na ochronę przed konsekwencjami. Każda próba obejścia tych zasad poprzez krajową legislację będzie prawdopodobnie kwestionowana przez TSUE jako sprzeczna z dyrektywą 93/13/EWG. Banki muszą więc liczyć się z tym, że nawet jeśli ustawa frankowa wejdzie w życie, może zostać uznana za niezgodną z prawem unijnym, co ostatecznie i tak nie uratuje ich miliardów.
Prawo unijne chroni konsumentów, nie przedsiębiorców. Banki same stworzyły ten problem i same poniosą konsekwencje.
Jak rozpoznać strategiczne propozycje ugodowe banków
Banki coraz częściej zgłaszają się do frankowiczów z propozycjami ugód, ale nie każda oferta jest korzystna dla konsumenta. Warto zwracać uwagę na kilka kluczowych elementów. Po pierwsze, banki często proponują ugody tuż przed upływem terminu przedawnienia swoich roszczeń, licząc na to, że konsument nie zdaje sobie sprawy z swojej silnej pozycji. Po drugie, oferty są zwykle znacznie niższe niż potencjalne odszkodowanie przyznawane przez sądy. Po trzecie, banki mogą próbować włączyć do ugody zapisy o zrzeczeniu się dalszych roszczeń, co uniemożliwi frankowiczowi dochodzenie dodatkowych odsetek ustawowych. Zawsze warto skonsultować propozycję z niezależnym prawnikiem przed podjęciem decyzji.
| Element oferty ugodowej | Co może oznaczać | Zalecane działanie |
|---|---|---|
| Nagłe przyspieszenie negocjacji | Zbliżający się termin przedawnienia roszczeń banku | Sprawdź historię swojej sprawy |
| Kwota niższa niż wpłacone raty | Próba minimalizacji strat banku | Porównaj z wyrokami sądowymi |
| Klauzula o zrzeczeniu się roszczeń | Chęć zamknięcia sprawy bez pełnej rekompensaty | Skonsultuj z prawnikiem |
Wnioski
Banki przez lata stosowały strategię totalnego negowania nieważności umów frankowych, pomimo wyraźnych sygnałów od organów nadzoru i sądów. Ta krótkowzroczna taktyka okazała się brzemienna w skutkach – dziś roszczenia banków o zwrot kapitału są poważnie zagrożone przedawnieniem. Zamiast od razu przyznać się do błędu i negocjować uczciwe rozliczenia, instytucje finansowe wybrały drogę konfrontacji, licząc na zastraszenie frankowiczów i opóźnienie rozstrzygnięć.
Problem przedawnienia to prawdziwa finansowa ruletka dla sektora bankowego. Zgodnie z art. 118 k.c., roszczenia o zwrot kapitału przedawniają się z upływem trzech lat, co w kontekście umów frankowych oznacza, że wiele banków mogło już dawno przekroczyć ten okres. Trybunał Sprawiedliwości UE jednoznacznie wskazał, że bieg terminu przedawnienia zaczyna się od dnia, w którym konsument dowiedział się o abuzywności swojej umowy.
Ministerstwo Sprawiedliwości desperacko próbuje przeforsować ustawę frankową, która w praktyce ma chronić interesy banków przed konsekwencjami ich własnych zaniedbań. Projekt zawiera kontrowersyjne zapisy, jak możliwość zgłaszania potrącenia aż do końca postępowania w II instancji czy finansowe premiowanie banków za wycofywanie pozwów. Wątpliwa jest jednak zgodność tych regulacji z prawem unijnym, które stoi po stronie konsumentów.
Program mediacji frankowych okazał się kompletną porażką – tylko 15 ugód na 4444 sprawy skierowane do mediacji to wynik, który nie pozostawia wątpliwości co do skuteczności tego narzędzia. Frankowicze masowo odmawiają udziału w tych procedurach, widząc w nich jedynie kolejną formę presji i taktykę przeciągania spraw w czasie.
Rok 2025 przynosi wyraźny przełom – liczba nowych spraw frankowych spadła o 36,5% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Wydziały frankowe wreszcie radzą sobie z napływem spraw, a wskaźnik opanowania wpływu przekracza 179%. To oznacza, że sądy załatwiają więcej spraw niż otrzymują nowych.
Bez wprowadzenia ustawy frankowej banki staną przed realną perspektywą masowego przedawnienia roszczeń, co może oznaczać utratę dziesiątek miliardów złotych. Dla frankowiczów brak regulacji oznacza kontynuację dotychczasowej ścieżki sądowej, która coraz częściej kończy się pełnym sukcesem.
Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego banki tak długo nie przyznawały się do abuzywnych klauzul?
Przyczyna jest prosta: strach przed gigantycznymi kosztami. Gdyby sektor przyznał się do stosowania niedozwolonych klauzul, od razu otworzyłoby to drogę do masowych roszczeń frankowiczów. Banki wolały grać na zwłokę, licząc, że uda im się przeczekać najgorszy okres lub wymusić korzystne dla siebie regulacje prawne.
Kiedy roszczenia banków o zwrot kapitału ulegają przedawnieniu?
Roszczenia banków przedawniają się po trzech latach od dnia, w którym stały się wymagalne. W przypadku umów frankowych kluczową kwestią jest moment, w którym bank powinien uznać swoją wierzytelność za wymagalną. Trybunał Sprawiedliwości UE wskazał, że bieg terminu przedawnienia zaczyna się od dnia, w którym konsument dowiedział się o abuzywności swojej umowy.
Czy mediacje frankowe są korzystne dla konsumentów?
Statystyki mówią same za siebie: tylko 15 ugód na 4444 sprawy skierowane do mediacji. Frankowicze masowo odmawiają udziału w tych procedurach, widząc w nich jedynie kolejną formę presji i taktykę przeciągania spraw w czasie. Banki często oferują w mediacjach warunki gorsze niż w sądach, licząc na desperację i zmęczenie frankowiczów.
Co oznacza spadek liczby nowych spraw frankowych o 36,5%?
To wyraźny sygnał, że era masowych pozwów frankowych dobiega końca. Banki masowo wycofują się z apelacji i skłaniają ku ugodom, frankowicze są coraz lepiej przygotowani do walki, a część spraw po prostu się przedawnia. Wydziały frankowe wreszcie radzą sobie z napływem spraw, co daje realną nadzieję na stopniowe uporządkowanie tysięcy zaległych postępowań.
Czy ustawa frankowa rzeczywiście pomoże frankowiczom?
Wszystko wskazuje na to, że głównym beneficjentem nowych regulacji mają być banki, a nie konsumenci. Projekt zawiera zapisy pozwalające instytucjom finansowym na obejście problemu przedawnionych roszczeń. Wątpliwa jest zgodność tych regulacji z prawem unijnym, które stoi po stronie konsumentów.
Jak rozpoznać, czy propozycja ugodowa banku jest korzystna?
Warto zwracać uwagę na kilka kluczowych elementów. Banki często proponują ugody tuż przed upływem terminu przedawnienia swoich roszczeń, oferują kwoty niższe niż wpłacone raty i próbują włączyć zapisy o zrzeczeniu się dalszych roszczeń. Zawsze warto skonsultować propozycję z niezależnym prawnikiem przed podjęciem decyzji.


