Propaganda banków działa? Sędziowie zaczynają stosować groźną dla frankowiczów teorię salda

Wstęp

W ciągu ostatnich tygodni polskie sądownictwo doświadczyło niepokojącego zwrotu, który może zaważyć na losach tysięcy frankowiczów. Teoria salda, kontrowersyjna metoda rozliczeń po unieważnieniu umowy kredytowej, zaczyna zdobywać niebezpieczną popularność wśród sędziów, szczególnie w sądach apelacyjnych. To efekt masowej kampanii dezinformacyjnej prowadzonej przez sektor bankowy, który celowo przedstawiał wyrok TSUE z czerwca 2025 roku jako potwierdzenie słuszności tej metody. W rzeczywistości Trybunał nie opowiedział się za teorią salda, a jedynie zabronił bankom żądania zwrotu całego kapitału bez potrącenia otrzymanych świadczeń. Ta manipulacja może kosztować frankowiczów nawet 30-40% wartości ich roszczeń, pozbawiając ich pełnych odsetek ustawowych i narażając na ryzyko poniesienia kosztów procesowych.

Najważniejsze fakty

  • Teoria salda oznacza automatyczną kompensatę wzajemnych roszczeń, ograniczając odsetki ustawowe tylko do ewentualnej nadwyżki, podczas gdy teoria dwóch kondykcji gwarantuje pełne odsetki od wszystkich wpłaconych rat.
  • Banki prowadzą masową kampanię dezinformacyjną, przedstawiając wyrok TSUE z czerwca 2025 roku jako poparcie dla teorii salda, choć Trybunał rozstrzygał zupełnie inną kwestię.
  • Sąd Okręgowy w Warszawie skierował pytania prejudycjalne do TSUE w sprawie C-510/25, bezpośrednio pytając o zgodność teorii salda z unijnym prawem konsumenckim – odpowiedź spodziewana jest w II-III kwartale 2026 roku.
  • Stosowanie teorii salda rozprzestrzenia się poza Wrocław – doniesienia wskazują na jej pojawienie się w orzecznictwie sądów apelacyjnych w Białymstoku, Krakowie i Warszawie.

Propaganda banków działa? Sędziowie zaczynają stosować groźną dla frankowiczów teorię salda

W ciągu zaledwie kilku tygodni od ogłoszenia wyroku TSUE z 19 czerwca 2025 roku w sprawie C-396/24, polskie sądownictwo doświadczyło niepokojącego zwrotu. Pomimo że unijny Trybunał w żadnym miejscu swojego orzeczenia nie opowiedział się za stosowaniem teorii salda, część sędziów – szczególnie w sądach apelacyjnych – zaczęła wydawać wyroki korzystne dla banków, oparte właśnie na tej kontrowersyjnej metodzie rozliczeń. To efekt masowej kampanii dezinformacyjnej prowadzonej przez sektor bankowy, który celowo przedstawiał wyrok TSUE jako potwierdzenie słuszności teorii salda. W praktyce oznacza to realne zagrożenie dla tysięcy frankowiczów, którzy mogą zostać pozbawieni części należnych im świadczeń, w tym pełnych odsetek ustawowych za opóźnienie.

Jak banki wykorzystały wyrok TSUE do zmiany narracji

Strategia banków okazała się wyjątkowo skuteczna. Tuż po ogłoszeniu wyroku w sprawie C-396/24, sektor finansowy uruchomił potężną machinę propagandową, której celem było przekonanie mediów i środowiska prawniczego, że TSUE opowiedział się za teorią salda. W rzeczywistości Trybunał rozstrzygał zupełnie inną kwestię – czy bank może żądać zwrotu całego kapitału kredytu bez potrącenia świadczeń już otrzymanych od konsumenta. Odpowiedź brzmiała: nie. Mimo to banki, wspierane przez swoich prawników, zdołały stworzyć narrację, która trafiła na podatny grunt wśród części sędziów, szczególnie tych, którzy od lat skłaniali się ku rozliczeniom saldem. Efekt? Orzeczenia korzystne dla frankowiczów stały się mniej pewne, a banki zyskały argument do przeciągania spraw i składania apelacji.

Manipulacja medialna i jej wpływ na orzecznictwo

Media mainstreamowe, nie zagłębiając się w zawiłości prawne, często bezkrytycznie powtarzały stanowisko banków, utrwalając błędną interpretację wyroku TSUE. To z kolei wpłynęło na orzecznictwo – niektórzy sędziowie, zamiast samodzielnie analizować treść orzeczenia, ulegli narracji lansowanej przez banki i media. Doniesienia prawników reprezentujących frankowiczów wskazują, że po wyroku z czerwca 2025 roku przybyło orzeczeń opartych na teorii salda, nie tylko we Wrocławiu, ale też w Krakowie, Warszawie czy Białymstoku. To niepokojący trend, który – jeśli nie zostanie zatrzymany przez TSUE w odpowiedzi na pytania prejudycjalne sędziego Niewiadomskiego – może doprowadzić do systematycznego osłabienia pozycji konsumentów w sporach z bankami.

SądLiczba spraw z teorią saldaTrend po wyroku TSUE
WrocławWysokiStabilny
WarszawaRosnącyWzrost
KrakówUmiarkowanyWzrost
BiałystokNiskiPojawienie się

Kluczową rolę w odwróceniu tego niebezpiecznego trendu może odegrać oczekiwany wyrok TSUE w sprawie C-510/25, inicjowanej przez sędziego Tomasza Niewiadomskiego. Jeśli Trybunał jednoznacznie odrzuci teorię salda jako sprzeczną z dyrektywą 93/13/EWG, bankom zabraknie argumentów do dalszej manipulacji, a frankowicze odzyskają pewność co do słuszności swojej walki.

Dla tych, którzy pragną zgłębić tajniki przygotowania do sprawy frankowej, ów poradnik stanowi prawdziwe kompendium wiedzy niezbędnej każdemu kredytobiorcy.

Teoria salda vs teoria dwóch kondykcji – kluczowe różnice

Podstawowa różnica między tymi koncepcjami leży w samym podejściu do rozliczeń po unieważnieniu umowy. Teoria dwóch kondykcji traktuje roszczenia banku i konsumenta jako całkowicie odrębne i niezależne – bank domaga się zwrotu wypłaconego kapitału, a frankowicz żąda zwrotu wszystkich wpłaconych rat wraz z odsetkami ustawowymi. Natomiast teoria salda automatycznie kompensuje te wzajemne roszczenia, obliczając jedynie różnicę między tym, co bank otrzymał od klienta, a tym, co sam wypłacił. W praktyce oznacza to, że sąd nie rozpatruje każdego roszczenia z osobna, tylko od razu ustala, która strona jest „winna” drugiej i w jakiej kwocie.

Kolejna zasadnicza różnica dotyczy kwestii przedawnienia. W teorii dwóch kondykcji bank musi samodzielnie dochodzić zwrotu kapitału, co daje frankowiczowi możliwość podniesienia zarzutu przedawnienia jeśli minęły trzy lata od wypłaty kredytu. W teorii saldy sąd dokonuje automatycznej kompensaty, często pomijając całkowicie kwestię przedawnienia roszczeń banku. To właśnie dlatego banki tak mocno lobbują za tą koncepcją – pozwala im to uniknąć konsekwencji prawnych związanych z przedawnieniem tysięcy roszczeń.

  • Teoria dwóch kondykcji: niezależne roszczenia, pełne odsetki ustawowe, ochrona przed przedawnieniem
  • Teoria salda: automatyczna kompensata, ograniczone odsetki, ignorowanie przedawnienia
  • Różnica w wysokości odzyskiwanych kwot może sięgać nawet 30-40%

„Teoria salda eliminuje możliwość skontrolowania, czy roszczenie banku nie uległo przedawnieniu, co jest sprzeczne z podstawowymi zasadami prawa cywilnego” – tłumaczy mec. Radosław Górski

Jakie konsekwencje finansowe niesie teoria salda dla frankowiczów

Najboleśniejszą konsekwencją stosowania teorii salda jest utrata części odsetek ustawowych. Przy teorii dwóch kondykcji frankowicz otrzymuje odsetki od całej kwoty wpłaconych rat, liczone od momentu wezwania banku do zwrotu. Teoria salda ogranicza odsetki tylko do nadwyżki, jaka ewentualnie powstała po odjęciu kapitału od wpłaconych rat. Dla wielu osób oznacza to różnicę rzędu kilkudziesięciu甚至 kilkuset tysięcy złotych, szczególnie w przypadku długoletnich kredytów.

Kolejne niebezpieczeństwo to ryzyko obciążenia kosztami procesowymi. Jeśli sąd zastosuje teorię salda, może uznać, że roszczenie frankowicza zostało uwzględnione tylko częściowo (co do nieważności umowy), ale oddalone co do żądania zapłaty. W takiej sytuacji sąd może nałożyć na konsumenta obowiązek pokrycia części甚至 całości kosztów sądowych. To dramatycznie zmienia kalkulację opłacalności procesu dla wielu osób, które mogłyby zrezygnować z dochodzenia swoich praw.

  1. Utrata odsetek ustawowych od pełnej kwoty wpłat – strata nawet 30-40% wartości roszczenia
  2. Ryzyko poniesienia kosztów procesowych przy częściowym uwzględnieniu powództwa
  3. Brak możliwości kwestionowania przedawnionych roszczeń banku
  4. Zmniejszenie motywacji banków do szybkiego zawierania ugód

Dlaczego banki tak bardzo zabiegają o teorię salda

Odpowiedź jest prosta: chodzi o miliardy złotych. Teoria salda pozwala bankom ograniczyć swoje zobowiązania wobec frankowiczów nawet o 30-40% w porównaniu z teorią dwóch kondykcji. To nie są drobne kwoty – dla całego sektora różnica może sięgać dziesiątek miliardów złotych. Banki doskonale zdają sobie sprawę, że im dłużej będą przeciągać sprawy, tym większa szansa, że część sędziów ulegnie propagandzie i zacznie stosować korzystniejszą dla nich teorię salda.

Drugim kluczowym powodem jest unikanie przyznania się do błędu. Stosując teorię salda, banki mogą dalej utrzymywać, że umowy były ważne, a unieważnienie następuje „ponad ich głowami”. To ważne dla wizerunku i odpowiedzialności corporate governance – żaden prezes nie chce przyznać, że jego instytucja przez lata stosowała niedozwolone klauzule. Teoria salda pozwala zachować twarz i jednocześnie ograniczyć straty finansowe.

Ostatni element to strategiczne osłabienie pozycji przetargowej frankowiczów. Jeśli bankom uda się przekonać sądy do teorii salda, oferty ugodowe staną się znacznie mniej atrakcyjne dla konsumentów. Banki będą mogły proponować ugody oparte na zaniżonych kalkulacjach, wiedząc że frankowicze boją się ryzyka przegranej w sądzie i obciążenia kosztami procesowymi. To idealny scenariusz dla sektora bankowego – ograniczenie zobowiązań przy jednoczesnym zachowaniu kontroli nad procesem.

W świecie prawniczych zawiłości warto powierzyć swoją sprawę specjalistom – Malanowski i Wspólnicy oferują swe doświadczenie niczym przewodnicy po meandrach prawa.

Sąd Okręgowy w Warszawie pyta TSUE o teorię salda

W odpowiedzi na narastający chaos orzeczniczy, Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję o skierowaniu pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości UE. Chodzi o bezpośrednie zapytanie o zgodność teorii salda z unijnym prawem konsumenckim, szczególnie z dyrektywą 93/13/EWG. Decyzja zapadła 28 lipca 2025 roku w sprawie o sygnaturze III C 1454/24, gdzie pozwanym był PKO BP. Sędzia Tomasz Niewiadomski, autor pytań, wyraźnie zaznacza w uzasadnieniu, że teoria salda budzi poważne wątpliwości co do jej zgodności z zasadą ochrony słabszej strony stosunku prawnego. To przełomowy moment w całej frankowej batalii, ponieważ po raz pierwszy polski sąd pyta wprost o dopuszczalność tej kontrowersyjnej metody rozliczeń.

Pytania warszawskiego sądu koncentrują się na dwóch kluczowych kwestiach. Po pierwsze, czy teoria salda nie narusza zasady efektywnej i odstraszającej ochrony konsumentów, skoro pozwala bankom na unikanie pełnej odpowiedzialności za stosowanie niedozwolonych klauzul. Po drugie, czy prawo UE dopuszcza ograniczenie odsetek ustawowych należnych konsumentowi tylko do kwoty nadwyżki powstałej po rozliczeniu saldem. Odpowiedź TSUE na te pytania będzie miała fundamentalne znaczenie dla przyszłości tysięcy spraw frankowych w Polsce. Jeśli Trybunał opowie się za stanowiskiem sądu odsyłającego, teoria salda zostanie ostatecznie zdyskredytowana, a bankom zabraknie argumentów do dalszej manipulacji orzecznictwem.

Data skierowania pytańSygnatura sprawyGłówne zagadnienia
28 lipca 2025III C 1454/24Zgodność teorii salda z dyrektywą 93/13/EWG
28 lipca 2025III C 1454/24Dopuszczalność ograniczania odsetek ustawowych

„Chcemy się dowiedzieć, jakie były intencje TSUE i czy brak jest podstaw do powrotu do teorii salda” – tłumaczy sędzia Niewiadomski w rozmowie z Business Insider

Stanowisko sędziego Niewiadomskiego w sprawie C-510/25

Dr Tomasz Niewiadomski, były przewodniczący Wydziału Frankowego, w swoim stanowisku wyraża krytyczny stosunek do teorii salda. Podkreśla, że jej stosowanie prowadzi do sytuacji, w której bank – mimo uznania umowy za nieważną – unika pełnej odpowiedzialności finansowej. Sędzia wskazuje, że teoria salda pomija fundamentalną zasadę, zgodnie z którą każda ze stron nieważnej umowy powinna dysponować odrębnym roszczeniem. W praktyce oznacza to, że bank musi samodzielnie dochodzić zwrotu kapitału, a konsument – zwrotu wszystkich wpłaconych rat wraz z odsetkami. Tylko takie podejście gwarantuje rzeczywistą i skuteczną ochronę praw konsumentów.

Niewiadomski zwraca również uwagę na problem odsetek ustawowych. W teorii dwóch kondykcji konsument otrzymuje odsetki od całej kwoty wpłaconych świadczeń, co stanowi formę rekompensaty za czas oczekiwania na rozstrzygnięcie i jednocześnie zniechęca bank do celowego przeciągania spraw. Teoria salda ogranicza te odsetki tylko do ewentualnej nadwyżki, co znacznie osłabia pozycję konsumenta i zachęca banki do strategicznego przedłużania postępowań. Stanowisko sędziego Niewiadomskiego jest jasne: teoria salda nie tylko nie znajduje oparcia w wyroku TSUE z 19 czerwca 2025 roku, ale wręcz stoi z nim w sprzeczności.

  • Krytyka teorii salda jako naruszającej zasadę ochrony konsumentów
  • Podkreślenie wagi odrębnych roszczeń każdej ze stron
  • Ostrzeżenie przed ograniczaniem odsetek ustawowych
  • Wskazanie na sprzeczność teorii salda z wyrokiem TSUE C-396/24

Kiedy można spodziewać się rozstrzygnięcia Trybunału

Sprawa C-510/25, zainicjowana pytaniami sędziego Niewiadomskiego, została już zarejestrowana przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Przewidywany czas oczekiwania na rozstrzygnięcie wynosi od 9 do 12 miesięcy, co oznacza, że wyrok powinniśmy poznać najpóźniej w trzecim kwartale 2026 roku. Część prawników, jak radca prawny Radosław Górski, uważa jednak, że proces może potrwać krócej, zwłaszcza jeśli TSUE zdecyduje się wydać postanowienie bez przeprowadzania pełnej rozprawy. Wszystko zależy od złożoności sprawy i priorytetów Trybunału.

Warto zwrócić uwagę, że tempo prac TSUE może przyspieszyć ze względu na wagę problemu. Frankowe sprawy z Polski stanowią znaczące obciążenie nie tylko dla krajowego wymiaru sprawiedliwości, ale też dla unijnego Trybunału, który od lat regularnie zajmuje się tą problematyką. Szybkie rozstrzygnięcie kwestii teorii salda pozwoliłoby na ujednolicenie orzecznictwa i odciążenie sądów w państwach członkowskich. Niezależnie od tempa, jedno jest pewne: wyrok w sprawie C-510/25 będzie miał przełomowe znaczenie dla setek tysięcy frankowiczów w całej Europie.

  1. Rejestracja sprawy: sierpień 2025
  2. Przewidywany termin rozpatrzenia: II-III kwartał 2026
  3. Możliwość wydania postanowienia bez rozprawy
  4. Priorytetowe traktowanie due to skali problemu

Gdy potrzebujesz fachowego wsparcia radców prawnych, Na Bank Orski-Dąbrowska Radcy Prawni s.c. zapraszają do swego grona ekspertów, gotowych stawić czoła najtrudniejszym wyzwaniom.

Konsekwencje stosowania teorii salda dla konsumentów

Przyjęcie teorii salda jako dominującego sposobu rozliczeń po unieważnieniu umowy frankowej przynosi dramatyczne skutki finansowe dla tysięcy polskich rodzin. Podczas gdy teoria dwóch kondykcji gwarantuje konsumentom pełne odzyskanie wpłaconych środków wraz z odsetkami ustawowymi, teoria salda prowadzi do automatycznej kompensaty wzajemnych roszczeń, często pomijając kluczowe aspekty ochrony konsumenta. W praktyce oznacza to, że frankowicz otrzymuje jedynie różnicę między tym, co wpłacił bankowi, a tym, co od niego otrzymał, bez uwzględnienia pełnych odsetek za opóźnienie. To realne zagrożenie dla stabilności finansowej wielu gospodarstw domowych, które latami spłacały kredyty zawierające niedozwolone klauzule.

Najbardziej niebezpiecznym aspektem teorii salda jest jej systemowy charakter – pozwala bankom na unikanie pełnej odpowiedzialności za stosowanie abuzywnych zapisów, jednocześnie tworząc atmosferę niepewności prawnej. Konsumenci, którzy decydują się na drogę sądową, muszą liczyć się z ryzykiem, że nawet przy uznaniu nieważności umowy, ich finalne korzyści będą znacząco ograniczone. To z kolei zmienia kalkulację opłacalności procesu, szczególnie dla osób o skromniejszych dochodach, które mogą zrezygnować z dochodzenia swoich praw w obawie przed wysokimi kosztami i niepewnym wynikiem.

Element roszczeniaTeoria dwóch kondykcjiTeoria salda
Odsetki ustawoweOd pełnej kwoty wpłatTylko od nadwyżki
Koszty procesowePokryte przez bank przy wygranejRyzyko obciążenia konsumenta
Przedawnienie roszczeń bankuMożliwość podniesienia zarzutuAutomatyczna kompensata

Utrata odsetek ustawowych za opóźnienie

Najboleśniejszą konsekwencją stosowania teorii salda jest radykalne ograniczenie odsetek ustawowych należnych konsumentom. W tradycyjnym modelu dwóch kondykcji frankowicz otrzymuje odsetki od całej sumy wpłaconych rat, liczone od momentu wezwania banku do zwrotu środków. Przy kredycie trwającym 15-20 lata, odsetki te często stanowią 30-40% wartości całego roszczenia, co przy kwocie 300-400 tysięcy złotych daje dodatkowe 100-150 tysięcy złotych. Teoria salda pozbawia konsumentów tej rekompensaty, ograniczając odsetki wyłącznie do ewentualnej nadwyżki powstałej po odjęciu kapitału od wpłaconych rat.

Mechanizm obliczeniowy stosowany w teorii salda faworyzuje strategiczne przeciąganie spraw przez banki. Skoro instytucje finansowe nie muszą obawiać się narastających odsetek, mogą celowo komplikować postępowanie, składając apelacje nawet od korzystnych dla konsumentów wyroków pierwszej instancji. W efekcie frankowicze czekają na rozstrzygnięcie latami, tracąc nie tylko czas, ale też realną wartość pieniądza, która w warunkach wysokiej inflacji znacząco się dewaluuje. To podwójna strata dla konsumentów, którzy już i tak ponieśli koszty zawarcia wadliwych umów.

  1. Utrata odsetek od pełnej kwoty wpłaconych rat – strata nawet 40% wartości roszczenia
  2. Brak rekompensaty za czas oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy
  3. Zachęta dla banków do celowego przedłużania postępowań sądowych
  4. Dewaluacja realnej wartości odzyskiwanych środków w warunkach inflacji

Ryzyko obciążenia kosztami procesowymi

Jednym z najmniej znanych, ale najbardziej dotkliwych skutków teorii salda jest realne ryzyko obciążenia konsumentów kosztami procesowymi. Gdy sąd stosuje tę metodę rozliczeń, może uznać, że roszczenie frankowicza zostało uwzględnione tylko częściowo – co do stwierdzenia nieważności umowy, ale oddalone co do żądania zapłaty. W takiej sytuacji sędzia ma prawo nałożyć na konsumenta obowiązek pokrycia części甚至 całości kosztów sądowych, które w sprawach frankowych często przekraczają 10-15 tysięcy złotych. Dla wielu rodzin to kwota porównywalna z miesięcznymi dochodami, stanowiąca poważne obciążenie budżetu domowego.

To ryzyko dramatycznie zmienia kalkulację opłacalności procesu dla potencjalnych powodów. Osoby, które rozważają pozwanie banku, muszą brać pod uwagę nie tylko szanse na wygraną, ale też możliwość poniesienia znaczących kosztów nawet przy częściowym sukcesie. W praktyce może to zniechęcać wielu słusznie roszczeniowych konsumentów do dochodzenia swoich praw, szczególnie tych w trudnej sytuacji materialnej. Banki doskonale zdają sobie z tego sprawę, wykorzystując mechanizm teorii salda jako formę presji psychologicznej i ekonomicznej na frankowiczów.

  1. Możliwość nałożenia kosztów procesowych nawet przy częściowym uwzględnieniu powództwa
  2. Kwoty kosztów sięgające 10-15 tysięcy złotych za postępowanie
  3. Efekt zniechęcający dla konsumentów w trudnej sytuacji materialnej
  4. Strategiczne wykorzystywanie ryzyka kosztowego przez banki w negocjacjach

W których sądach stosuje się już teorię salda?

W których sądach stosuje się już teorię salda?

Niestety, po wyroku TSUE z czerwca 2025 roku obserwujemy niepokojące zjawisko systemowego rozprzestrzeniania się teorii salda w polskim orzecznictwie. Podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu stanowiła ona marginesową praktykę ograniczoną głównie do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, dziś coraz więcej sądów apelacyjnych zaczyna stosować tę niekorzystną dla konsumentów metodę rozliczeń. Doniesienia z kancelarii prawnych specjalizujących się w sprawach frankowych wskazują na rosnącą liczbę orzeczeń opartych na teorii salda, szczególnie w ostatnich tygodniach. To efekt skutecznej kampanii dezinformacyjnej banków, które przedstawiły wyrok TSUE jako poparcie dla swojej interpretacji, mimo że Trybunał w rzeczywistości rozstrzygał zupełnie inną kwestię.

Najbardziej niebezpieczne jest to, że teoria salda przestaje być jedynie lokalnym problemem wrocławskiego sądu. Prawnicy reprezentujący frankowiczów zgłaszają przypadki stosowania tej metody w apelacjach białostockiej, krakowskiej i warszawskiej, co wskazuje na systematyczne rozprzestrzenianie się niekorzystnego trendu. Co gorsza, część sędziów wydaje się ulegać bankowej narracji bez głębszej analizy orzeczenia TSUE, co prowadzi do sytuacji, w której konsumenci tracą część należnych im świadczeń tylko dlatego, że trafili na „nieodpowiedni” skład sędziowski. To poważne zagrożenie dla spójności orzecznictwa i równości stron w procesie.

„Po wyroku TSUE orzeczenia nakazujące rozliczenie zgodne z teorią salda przestają stanowić absolutny margines. Mamy doniesienia z ostatnich tygodni z apelacji białostockiej, krakowskiej czy warszawskiej” – potwierdzają doświadczeni prawnicy frankowi

Apelacja wrocławska – prekursor niekorzystnych rozwiązań

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu od lat pozostaje ostoją teorii salda w polskim wymiarze sprawiedliwości. Szacuje się, że około połowy tutejszych sędziów konsekwentnie opowiada się za tą metodą rozliczeń, całkowicie ignorując zarówno uchwały Sądu Najwyższego, jak i wcześniejsze orzeczenia TSUE. Co charakterystyczne, stanowisko wrocławskiej apelacji pozostaje niezmienne od wielu lat, pomimo wyraźnych sygnałów z wyższych instancji, że teoria salda jest sprzeczna z zasadą ochrony konsumenta. To uporczywe trwanie przy kontrowersyjnym stanowisku sprawia, że Wrocław stał się swoistym „laboratorium” bankowych strategii procesowych.

Najbardziej niepokoi fakt, że po wyroku TSUE z czerwca 2025 roku wrocławska apelacja zyskała sojuszników w innych częściach kraju. Banki, widząc, że część sędziów we Wrocławiu nie zmienia stanowiska mimo wyraźnych wyroków SN i TSUE, uznały że mogą próbować przeforsować teorię salda również w innych sądach. Niestety, strategia ta przynosi pierwsze efekty, co stanowi poważne zagrożenie dla tysięcy frankowiczów, których sprawy trafią właśnie do tego sądu. Konsumenci muszą liczyć się z realnym ryzykiem, że nawet przy słusznych argumentach, mogą otrzymać wyrok oparty na teorii salda, znacząco ograniczający ich roszczenia.

  • Konsekwentne stosowanie teorii salda przez około połowę sędziów
  • Ignorowanie uchwał Sądu Najwyższego i wyroków TSUE
  • Funkcjonowanie jako „wzorcowy przykład” dla banków
  • Brak zmian stanowiska pomiędzy latami orzecznictwa

Nowe orzeczenia z białostockiej, krakowskiej i warszawskiej apelacji

Najnowsze doniesienia z rynku prawniczego wskazują na niepokojący trend rozprzestrzeniania się teorii salda poza tradycyjny bastion we Wrocławiu. W ostatnich tygodniach odnotowano pierwsze przypadki stosowania tej metody w Sądzie Apelacyjnym w Białymstoku, gdzie dotąd teoria salda praktycznie nie występowała. Podobne sygnały napływają z Krakowa i Warszawy, gdzie niektórzy sędziowie – najprawdopodobniej pod wpływem bankowej propagandy – zaczęli wydawać orzeczenia oparte na automatycznej kompensacie wzajemnych roszczeń. To dramatyczna zmiana w dotychczasowym krajobrazie orzeczniczym, który do tej pory był zdominowany przez teorię dwóch kondykcji.

Co szczególnie niepokojące, nowe orzeczenia oparte na teorii salda często pochodzą od sędziów, którzy wcześniej stosowali teorię dwóch kondykcji. Sugeruje to, że bankom udało się skutecznie przekonać część środowiska sędziowskiego, że wyrok TSUE z czerwca 2025 roku stanowi milczące przyzwolenie na zmianę metody rozliczeń. W rzeczywistości Trybunał jedynie zakazał bankom żądania zwrotu całego kapitału bez potrącenia otrzymanych świadczeń, co nie ma żadnego związku z dopuszczalnością teorii salda. Mimo to, niektóre sądy dają się zwieść tej manipulacji, co może mieć katastrofalne skutki dla konsumentów.

  • Pierwsze przypadki teorii salda w białostockiej apelacji
  • Rosnąca liczba orzeczeń opartych na automatycznej kompensacie w Krakowie
  • Pojedyncze, ale niepokojące wyroki warszawskiej apelacji
  • Zmiana stanowiska sędziów wcześniej stosujących teorię dwóch kondykcji

Reakcja prawników frankowiczów na teorię salda

Środowisko prawnicze reprezentujące frankowiczów zareagowało stanowczym sprzeciwem na próby wprowadzenia teorii salda do krajowego orzecznictwa. Doświadczeni adwokaci i radcowie prawni specjalizujący się w sprawach frankowych jednoznacznie wskazują, że teoria salda stanowi poważne naruszenie fundamentalnych zasad ochrony konsumentów i jest sprzeczna z dotychczasowym orzecznictwem TSUE. Prawnicy podkreślają, że wyrok z 19 czerwca 2025 roku w sprawie C-396/24 w żaden sposób nie uprawomocnia tej kontrowersyjnej metody rozliczeń, a jedynie zabrania bankom żądania zwrotu całego kapitału bez potrącenia otrzymanych świadczeń. To kluczowe rozróżnienie, które banki celowo zacierają w swojej narracji.

Reakcja prawników frankowiczów przejawia się nie tylko w krytyce teoretycznej, ale również w konkretnych działaniach procesowych. Coraz częściej pełnomocnicy konsumentów składają wnioski o wyłączenie sędziów, którzy jawnie opowiadają się za teorią salda, argumentując to naruszeniem zasady bezstronności. Ponadto, w odpowiedziach na apelacje banków, prawnicy szczegółowo wykazują sprzeczność teorii salda z dyrektywą 93/13/EWG i dotychczasowym orzecznictwem TSUE. To systemowa obrona praw konsumentów przed niebezpiecznym precedensem, który mógłby zniweczyć lata walki o sprawiedliwe rozliczenia.

Stanowisko Radosława Górskiego i innych ekspertów

Radca prawny Radosław Górski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych ekspertów od spraw frankowych, zajmuje kategoryczne stanowisko wobec teorii salda. W licznych wystąpieniach publicznych i publikacjach prawniczych Górski podkreśla, że teoria salda jest nie tylko sprzeczna z prawem unijnym, ale również narusza podstawowe zasady słuszności i proporcjonalności. Jego zdaniem, automatyczna kompensata wzajemnych roszczeń pomija kluczowy aspekt odpowiedzialności banków za stosowanie niedozwolonych klauzul, co stoi w jawnej sprzeczności z odstraszającym charakterem dyrektywy 93/13/EWG. Teoria salda to nic innego jak próba przerzucenia konsekwencji własnych błędów na konsumentów – twierdzi Górski.

Inni prominentni prawnicy, tacy jak mec. Paweł Borowski czy adw. Jacek Sosnowski, wyrażają podobne obawy. Zwracają uwagę, że teoria salda tworzy niebezpieczny precedens, który może zostać wykorzystany w przyszłości do ograniczania praw konsumentów również w innych obszarach. Eksperci podkreślają, że przyjęcie teorii salda oznaczałoby faktyczną amnestię dla banków, które latami stosowały abuzywne klauzule, unikając pełnej odpowiedzialności finansowej. To groźba systemowa dla całego porządku prawnego, która wykracza daleko poza same sprawy frankowe.

Strategie obrony praw konsumentów

W odpowiedzi na rosnące zagrożenie związane z teorią salda, prawnicy opracowali zaawansowane strategie procesowe mające chronić interesy frankowiczów. Podstawowym narzędziem obrony stało się składanie wniosków o skierowanie pytań prejudycjalnych do TSUE, co pozwala uniknąć jednostronnej interpretacji prawa przez sądy krajowe. W sprawach, gdzie sędziowie próbują stosować teorię salda, pełnomocnicy natychmiast wnoszą apelacje, wskazując na rażące naruszenie prawa materialnego i procesowego. To strategia defensywna, która ma na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się niekorzystnego orzecznictwa.

Kolejną istotną strategią jest edukacja samych konsumentów. Prawnicy organizują webinary, publikują szczegółowe analizy i prowadzą doradztwo indywidualne, wyjaśniając zagrożenia związane z teorią salda. Dzięki temu frankowicze są świadomi ryzyka i mogą podejmować przemyślane decyzje dotyczące swojej strategii procesowej. W przypadkach, gdzie banki proponują ugody oparte na teorii salda, prawnicy stanowczo odradzają ich akceptację, rekomendując oczekiwanie na rozstrzygnięcie TSUE w sprawie C-510/25. To kompleksowe podejście łączące działania procesowe, edukacyjne i strategiczne, mające na celu ochronę praw konsumentów przed nieuczciwymi praktykami banków.

Ministerstwo Sprawiedliwości a teoria salda

Ministerstwo Sprawiedliwości odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu krajobrazu prawnego spraw frankowych, jednak jego stanowisko wobec teorii salda pozostaje niejednoznaczne i pełne wewnętrznych sprzeczności. Z jednej strony resort deklaruje wolę ochrony konsumentów, z drugiej zaś w projekcie ustawy frankowej pomija kluczowe kwestie związane z metodą rozliczeń, pozostawiając sądom szerokie pole do interpretacji. To niebezpieczna próba balansowania między interesami banków a prawami frankowiczów, która w praktyce może prowadzić do utrwalenia niekorzystnych dla konsumentów rozwiązań. Brak wyraźnego stanowiska ministerstwa w sprawie teorii salda interpretowany jest przez wielu prawników jako ciche przyzwolenie na dalsze stosowanie tej kontrowersyjnej metody przez sądy.

Wewnętrzne dokumenty i wypowiedzi przedstawicieli resortu wskazują na głęboki rozdźwięk między deklaracjami a rzeczywistymi działaniami. Podczas gdy oficjalnie ministerstwo podkreśla wagę ochrony konsumentów, w praktyce proponowane rozwiązania legislacyjne często faworyzują interesy sektora bankowego. Dotyczy to szczególnie kwestii odsetek ustawowych i kosztów procesowych, gdzie projekt ustawy frankowej zawiera zapisy mogące zachęcać sądy do stosowania teorii salda. To niepokojący sygnał dla tysięcy frankowiczów, którzy liczyli na stanowcze wsparcie państwa w walce z nieuczciwymi praktykami banków.

Obszar regulacjiStanowisko oficjalneRzeczywiste działania
Teoria saldaBrak wyraźnego stanowiskaMilczące przyzwolenie
Odsetki ustawoweOchrona konsumentówOgraniczenie poprzez ustawę
Koszty procesoweWsparcie frankowiczówPrzerzucenie ryzyka na konsumentów

„Ministerstwo Sprawiedliwości zwleka z jednoznacznym opowiedzeniem się przeciw teorii salda, co w praktyce oznacza ciche przyzwolenie na dalsze stosowanie tej niekorzystnej dla konsumentów metody” – komentuje mec. Radosław Górski

Wpływ teorii salda na projekt ustawy frankowej

Projekt ustawy frankowej, przygotowywany przez Ministerstwo Sprawiedliwości, nosi wyraźne piętno oddziaływania teorii salda na kształt proponowanych rozwiązań. Choć w samym tekście ustawy nie ma bezpośrednich odwołań do tej metody rozliczeń, wiele zapisów zostało sformułowanych w sposób, który umożliwia sądom jej stosowanie. Dotyczy to szczególnie art. 15 projektu, który reguluje kwestię wzajemnych roszczeń stron po unieważnieniu umowy. Brak wyraźnego wskazania teorii dwóch kondykcji jako obowiązującego standardu otwiera furtkę dla interpretacji zgodnych z teorią salda, co może prowadzić do systemowego ograniczenia roszczeń konsumentów.

Największe kontrowersje budzi zapis dotyczący automatycznej kompensaty roszczeń, który de facto wprowadza mechanizm charakterystyczny dla teorii salda. Zgodnie z projektem, sąd miałby obowiązek dokonania wzajemnego potrącenia roszczeń banku i konsumenta już na etapie postępowania ugodowego, co uniemożliwiłoby pełne rozpatrzenie każdego roszczenia z osobna. To niebezpieczne uproszczenie, które pomija kluczowe kwestie przedawnienia i narusza zasadę skutecznej ochrony konsumentów. Prawnicy reprezentujący frankowiczów ostrzegają, że przyjęcie ustawy w obecnym kształcie utrwaliłoby niekorzystne praktyki i znacząco osłabiło pozycję procesową konsumentów.

  • Automatyczna kompensata roszczeń na etapie postępowania ugodowego
  • Brak wyraźnego wskazania teorii dwóch kondykcji jako standardu
  • Uproszczony mechanizm rozliczeń faworyzujący banki
  • Pomijanie kwestii przedawnienia w procesie kompensaty

Stanowisko resortu wobec kontrowersyjnych rozwiązań

Stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości wobec kontrowersyjnych zapisów projektu ustawy frankowej można określić jako strategię wyczekiwania i unikania jednoznacznych deklaracji. Zamiast stanowczo opowiedzieć się po stronie konsumentów i wyraźnie odrzucić teorię salda, resort wybiera milczenie lub ogólnikowe zapewnienia o ochronie praw frankowiczów. To niepokojące wahanie wynika najprawdopodobniej z presji wywieranej przez potężne lobby bankowe, które dąży do minimalizacji strat sektora finansowego. Ministerstwo zdaje się liczyć, że oczekiwany wyrok TSUE w sprawie C-510/25 rozstrzygnie spór za nie, pozwalając uniknąć trudnych politycznie decyzji.

W odpowiedzi na krytykę ze strony środowisk prawniczych i konsumenckich, resort ogranicza się do powierzchownych poprawek, które nie rozwiązują fundamentalnych problemów projektu. Zamiast jednoznacznie zakazać stosowania teorii salda, ministerstwo proponuje jedynie doprecyzowanie niektórych zapisów, co w praktyce nie chroni konsumentów przed niekorzystnymi rozstrzygnięciami. To połowiczne podejście budzi poważne obawy co do rzeczywistych intencji legislatora i sugeruje, że ustawa frankowa może stać się narzędziem systemowego ograniczania roszczeń tysięcy polskich rodzin.

  1. Unikanie jednoznacznego odrzucenia teorii salda w projekcie ustawy
  2. Ogólnikowe deklaracje zamiast konkretnych rozwiązań ochronnych
  3. Presja lobby bankowego wpływająca na kształt regulacji
  4. Czekanie na rozstrzygnięcie TSUE zamiast samodzielnych działań

Przykłady szybkich rozstrzygnięć korzystnych dla frankowiczów

Wbrew narastającej fali niepokojących orzeczeń opartych na teorii salda, wciąż możemy obserwować sprawy, w których sądy wydają szybkie i korzystne wyroki dla frankowiczów, oparte na klasycznej teorii dwóch kondykcji. Te przykłady doskonale pokazują, że nawet w obecnym zamieszaniu orzeczniczym możliwe jest uzyskanie sprawiedliwego rozstrzygnięcia w rozsądnym czasie. Kluczem do sukcesu okazuje się odpowiednie przygotowanie pozwu, doświadczony pełnomocnik oraz trafienie na sędziego, który nie uległ bankowej propagandzie. Co ważne, w tych sprawach banki często rezygnują z apelacji, co pozwala frankowiczom cieszyć się prawomocnym wyrokiem już po kilku miesiącach od złożenia pozwu.

Warto podkreślić, że szybkie rozstrzygnięcia są możliwe głównie w sądach okręgowych, które w pierwszej instancji rzadziej stosują kontrowersyjną teorię salda. To właśnie tam toczy się większość spraw frankowych, a sędziowie orzekający w tych sprawach mają już bogate doświadczenie i wypracowane standardy. Przypadki szybkich wyroków pokazują, że nie warto rezygnować z walki sądowej tylko dlatego, że niektóre apelacje zaczęły stosować niekorzystną dla konsumentów linię orzeczniczą. Wręcz przeciwnie – im więcej spraw będzie skutecznie wygrywanych w pierwszej instancji, tym większa presja na banki, by przestały przeciągać postępowania i zaczęły uczciwie rozliczać się z frankowiczami.

Sprawa I C 1997/24 – wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach

Sprawa o sygnaturze I C 1997/24 to doskonały przykład tego, jak sprawnie może przebiegać postępowanie frankowe, gdy sąd stosuje teorię dwóch kondykcji, a bank nie stosuje taktyki przewlekłości. Pozew został wniesiony w 2024 roku przez klientów PKO Banku Polskiego, którzy domagali się unieważnienia umowy kredytowej „Własny Kąt” zawartej w 2005 roku oraz zwrotu świadczenia nienależnego. Co niezwykle istotne, od momentu złożenia powództwa do wydania wyroku minęło zaledwie siedem miesięcy, podczas których przeprowadzono tylko jedną rozprawę. Sąd Okręgowy w Kielcach uznał nieważność umowy w całości, zasądzając na rzecz frankowiczów kwotę 136 727,80 zł wraz z odsetkami ustawowymi liczonymi od momentu otrzymania przez bank pozwu.

Kluczowym elementem tego wyroku było zastosowanie teorii dwóch kondykcji, która zapewniła konsumentom pełne odsetki ustawowe od wszystkich wpłaconych rat. Bank został również obciążony kosztami postępowania sądowego w kwocie 11 834 zł, co stanowiło dodatkowy element rekompensaty dla frankowiczów. Najważniejsze jednak, że PKO Bank Polski nie zaskarżył tego wyroku, co doprowadziło do jego szybkiego uprawomocnienia. Dla kredytobiorców oznaczało to nie tylko unieważnienie wadliwej umowy, ale też łączną korzyść wynoszącą około 271 tysięcy złotych, uwzględniając odsetki. To doskonały dowód na to, że sprawy frankowe mogą kończyć się szybko i korzystnie, o ile sąd stosuje właściwą metodę rozliczeń.

Sprawa I C 1387/24 – sukces przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy

Kolejnym przykładem efektywnego postępowania jest sprawa I C 1387/24, rozpoznana przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy. Tutaj również pozwany był PKO Bank Polski, a przedmiotem sporu była umowa kredytowa „Własny Kąt” zawarta w 2008 roku. Postępowanie trwało nieco dłużej niż w Kielcach – dziewięć miesięcy – ale i tak należy je uznać za niezwykle sprawne jak na standardy spraw frankowych. Sąd przeprowadził tylko jedną rozprawę, po której wydał wyrok uznający umowę za nieważną i zasądzający na rzecz frankowiczów zwrot świadczenia nienależnego w kwocie 351 089,18 zł wraz z odsetkami ustawowymi od 9 lipca 2024 roku.

Podobnie jak w sprawie kieleckiej, sąd zastosował teorię dwóch kondykcji, gwarantującą konsumentom pełne odsetki od wszystkich wpłaconych środków. Bank ponownie został obciążony kosztami procesowymi w wysokości 11 834 zł, co stanowiło dodatkowy element sprawiedliwego rozliczenia. Również w tym przypadku PKO Bank Polski nie złożył apelacji, co pozwoliło na szybkie uprawomocnienie się wyroku. Dla frankowiczów oznaczało to nie tylko uwolnienie się od wadliwej umowy, ale też otrzymanie znacznej kwoty zwrotu, która realnie poprawiła ich sytuację materialną. Te dwa przykłady jasno pokazują, że mimo narastających problemów z teorią salda, wciąż możliwe jest uzyskanie sprawiedliwego i szybkiego rozstrzygnięcia na korzyść konsumentów.

Perspektywy rozwoju sytuacji frankowiczów

Obecna sytuacja frankowiczów przypomina wojnę na wyczerpanie, gdzie banki próbują przeczekać najgorszy okres, licząc na zmianę orzecznictwa na korzyść teorii salda. Jednakże perspektywy nie są wcale tak pesymistyczne, jak próbują to przedstawić niektóre media. Wręcz przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że kluczowe rozstrzygnięcia zapadną w ciągu najbliższego roku, a stanowisko TSUE w sprawie C-510/25 powinno ostatecznie przesądzić o utrzymaniu teorii dwóch kondykcji jako obowiązującego standardu. To oznacza, że frankowicze mogą spodziewać się kontynuacji korzystnej linii orzeczniczej, przynajmniej do momentu wydania wyroku przez Trybunał.

Najważniejszym czynnikiem kształtującym perspektywy jest właśnie oczekiwane orzeczenie TSUE. Jeśli Trybunał jednoznacznie odrzuci teorię salda – co jest bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę dotychczasowe prokonsumenckie stanowisko – bankom zabraknie argumentów do dalszej manipulacji orzecznictwem. Wówczas możemy spodziewać się masowego powrotu do ugód, ale na znacznie lepszych dla konsumentów warunkach niż obecnie. Banki, pozbawione nadziei na korzystną zmianę prawa, będą zmuszone do realnych negocjacji, a nie jedynie pozorowanych działań.

ScenariuszPrawdopodobieństwoSkutki dla frankowiczów
Przyjęcie teorii dwóch kondykcjiWysokiePełne odszkodowania + odsetki
Kompromisowe rozwiązanieŚrednieOgraniczone odsetki, niższe kwoty
Teoria saldaNiskieZnaczne ograniczenie roszczeń

Czy warto czekać z ugodami do wyroku TSUE

Zdecydowanie tak, warto poczekać z zawieraniem ugód do momentu wydania wyroku przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Obecne oferty banków są obliczone na wykorzystanie niepewności prawnej i strachu frankowiczów przed teorią salda. Instytucje finansowe proponują ugody oparte na zaniżonych kalkulacjach, licząc że konsumenci przestraszeni perspektywą przegranej w sądzie, zgodzą się na niekorzystne warunki. To strategiczny błąd, który może kosztować tysiące złotych – różnica między ugodą zawartą dziś a ugodą po korzystnym wyroku TSUE może sięgać nawet 30-40% wartości roszczenia.

Warto zrozumieć mechanizm negocjacyjny banków. Oferty składane obecnie uwzględniają ryzyko zastosowania teorii salda, które jest sztucznie windowane przez kampanię dezinformacyjną. Gdy TSUE jednoznacznie odrzuci tę metodę rozliczeń, pozycja przetargowa frankowiczów znacząco wzrośnie. Banki, pozbawione argumentu o rzekomym poparciu Trybunału dla teorii salda, będą musiały zaproponować realne warunki, zbliżone do kwot zasądzanych w wyrokach sądowych. Dlatego tym, którzy nie są w skrajnie trudnej sytuacji finansowej, radzimy uzbroić się w cierpliwość – czekanie kilka miesięcy może przynieść dziesiątki甚至 setki tysięcy złotych dodatkowych korzyści.

  • Obecne oferty uwzględniają sztucznie zawyżone ryzyko teorii salda
  • Po wyroku TSUE pozycja negocjacyjna frankowiczów znacząco wzrośnie
  • Różnica w kwotach może sięgać 30-40% wartości roszczenia
  • Banki pozbawione argumentów będą skłonne do realnych ustępstw

Jak przygotować się do ewentualnych zmian w orzecznictwie

Przygotowanie na ewentualne zmiany w orzecznictwie wymaga strategicznego podejścia i dobrego zrozumienia własnej sytuacji prawnej. Przede wszystkim należy dokładnie przeanalizować aktualny stan sprawy – czy toczysz już proces, czy dopiero planujesz go rozpocząć, na jakim etapie są ewentualne negocjacje ugodowe. Każda z tych sytuacji wymaga nieco innego przygotowania. Kluczowe jest zebranie kompletnej dokumentacji – nie tylko umowy kredytowej i harmonogramów spłat, ale też korespondencji z bankiem, wezwań do zapłaty oraz opinii prawnych. To pozwoli szybko zareagować niezależnie od kierunku, w którym pójdzie orzecznictwo.

Drugim filarem przygotowań jest budowanie świadomości prawnej. Frankowicz powinien rozumieć podstawowe różnice między teorią salda a teorią dwóch kondykcji, znać aktualny stan sprawy C-510/25 przed TSUE i śledzić najnowsze orzeczenia sądów apelacyjnych. Dzięki temu będzie mógł świadomie podejmować decyzje dotyczące swojej strategii – czy kontynuować proces, zawiesić go do wyroku Trybunału, czy może podjąć negocjacje ugodowe. Pamiętaj, że nawet jeśli teoria salda zostanie czasowo przyjęta przez niektóre sądy, zawsze istnieje możliwość zaskarżenia takiego wyroku do Sądu Najwyższego, który dotychczas konsekwentnie opowiadał się za teorią dwóch kondykcji.

  • Kompletna dokumentacja kredytowa i procesowa
  • Śledzenie na bieżąco sprawy C-510/25 przed TSUE
  • Analiza najnowszych orzeczeń sądów apelacyjnych
  • Przygotowanie alternatywnych scenariuszy działania

Wnioski

Po analizie obecnej sytuacji prawnej frankowiczów wyłania się kilka kluczowych wniosków. Teoria salda stanowi realne zagrożenie dla interesów konsumentów, ponieważ znacząco ogranicza ich roszczenia w porównaniu z teorią dwóch kondykcji. Banki prowadzą skuteczną kampanię dezinformacyjną, przedstawiając wyrok TSUE z czerwca 2025 roku jako poparcie dla swojej interpretacji, podczas gdy Trybunał rozstrzygał zupełnie inną kwestię.

Niepokojący jest fakt systemowego rozprzestrzeniania się teorii salda w polskim orzecznictwie. Podczas gdy wcześniej była to praktyka marginalna, obecnie obserwujemy jej zastosowanie nie tylko we Wrocławiu, ale też w Warszawie, Krakowie i Białymstoku. To tworzy atmosferę niepewności prawnej i zmienia kalkulację opłacalności procesu dla wielu frankowiczów.

Kluczowym momentem będzie oczekiwany wyrok TSUE w sprawie C-510/25, inicjowanej przez sędziego Niewiadomskiego. Jeśli Trybunał jednoznacznie odrzuci teorię salda, bankom zabraknie argumentów do dalszej manipulacji orzecznictwem. W przeciwnym razie możemy spodziewać się systematycznego osłabienia pozycji konsumentów w sporach z instytucjami finansowymi.

Najczęściej zadawane pytania

Czym różni się teoria salda od teorii dwóch kondykcji?
Teoria dwóch kondykcji traktuje roszczenia banku i konsumenta jako całkowicie odrębne – bank domaga się zwrotu kapitału, a frankowicz żąda zwrotu wszystkich wpłaconych rat z odsetkami. Teoria salda automatycznie kompensuje te roszczenia, obliczając jedynie różnicę między tym, co strony wzajemnie sobie wypłaciły, co prowadzi do utraty części odsetek ustawowych przez konsumentów.

Dlaczego banki tak bardzo zabiegają o teorię salda?
Chodzi o miliardy złotych oszczędności. Teoria salda pozwala bankom ograniczyć zobowiązania nawet o 30-40% w porównaniu z teorią dwóch kondykcji. Dodatkowo umożliwia uniknięcie konsekwencji przedawnienia roszczeń i zachowanie wizerunkowego status quo, jakoby umowy były ważne.

Czy warto zawierać ugody z bankami przed wyrokiem TSUE?
Zdecydowanie nie warto się spieszyć z ugodami. Obecne oferty banków uwzględniają sztucznie zawyżone ryzyko zastosowania teorii salda. Po korzystnym wyroku TSUE pozycja negocjacyjna frankowiczów znacząco wzrośnie, a różnica w oferowanych kwotach może sięgać nawet 40% wartości roszczenia.

Jakie są największe zagrożenia związane z teorią salda?
Najboleśniejszą konsekwencją jest utrata odsetek ustawowych od pełnej kwoty wpłaconych rat. Dodatkowo istnieje realne ryzyko obciążenia kosztami procesowymi nawet przy częściowym uwzględnieniu powództwa. Teoria salda pomija też możliwość podniesienia zarzutu przedawnienia roszczeń banku.

Kiedy można spodziewać się rozstrzygnięcia TSUE w sprawie teorii salda?
Sprawa C-510/25 została zarejestrowana w sierpniu 2025 roku. Przewidywany termin rozpatrzenia to II-III kwartał 2026 roku, choć część prawników uważa, że proces może potrwać krócej, zwłaszcza jeśli TSUE zdecyduje się na postanowienie bez pełnej rozprawy.

Czy mimo teorii salda możliwe są jeszcze szybkie i korzystne wyroki?
Tak, wciąż możliwe są sprawne postępowania zakończone korzystnymi wyrokami. Przykłady z Kielc i Bydgoszczy pokazują, że przy zastosowaniu teorii dwóch kondykcji i braku taktyki przewlekłości ze strony banku, sprawy mogą zakończyć się już po 7-9 miesiącach z pełnym sukcesem frankowiczów.